I love You

Never say never, bo marzenia się spełniają.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!


Leżałam z Justinem na łóżku. Dzisiaj nocowałam u niego. Myśląc nad naszym życiem, teraz sobie uświadomiłam że od pewnego czasu, nasze życie staje się nudne. Justin kiedyś był taki weselszy, ale teraz te wszystkie sprawy go przetłaczają. Tak i mnie, ale od jutra postaram się to zmienić...

Wstałam o 6:00. Kurdę, w środku czułam że to będzie super dzień po mimo że dzisiaj rozprawa. Uwolniłam się z objęć Justina i szybko wskoczyłam pod prysznic. Wykąpałam się, wysuszyłam włosy iubrałam się. I postanowiłam dowiedzieć się w jaki sposób JB przechodzi z mojego balkonu na swój. Szybko wybiegłam na jego balkon i zaczęłam się rozglądać. Był tam termometr który wskazywał 3 stopnie. W Atlancie jest zima mroźna, ale krótka. Śniegi powoli się topił. Masakra takie zmiany temperatur nie dawno było - 10, a teraz 3 o 7 rano. Spojrzałam na ... deskę ? Co robi na balkonie deska ?! A mam ! Kurde, mój chłopak to ma pomysły. Wkłada pomiędzy te metalowe pręty i kładzie na mój balkon , przeskakuje przez górę i staje na desce i przechodzi ! No właśnie robi tak jak ja w tej chwili, oczywiście mało co nie spadłam z 1 piętra, ale co tam. Ty geniuszu ! Nie masz klamki z tej stronie na balkonie. Ohhh. Zaczęłam pukać w szybę... nic. Zaczęłam pukać 2 razy mocniej bo robiło mi się zimno! Zobaczyłam z szokowanego Ryana w samych bokserkach! Gadał do mnie coś na migi. Z czego nic nie zrozumiałam. Otworzył mi. Weszłam a w moim łóżku zauważyłam Wiktorie zakrytą po szyje, która była cała czerwona. Oni ten tego ?!
- Co wy robicie w moim łóżku ?!- powiedziałam patrząc na zmianę na Wiktorie i Ryana.
- A jak myślisz ? - powiedział cwano Ryan który dostał poduszką od Wiki za jego gadkę. Ja miałam taka polewkę z nich.
- Yyy co się tak tak ryjesz jak głupi do sera ?! - powiedziała oburzona Wiktoria.
- Z Was ! - powiedziałam szczerząc zęby.
- Oooo a od kiedy ty taka jesteś chmurka pełna szczęścia, hmmm ? - spytał Ryan.
- Od dzisiaj i mam pełno pomysłów na zaczęcie życia na nowo ! - powiedziałam , pełna pozytywnych myśli. Oraz ze szczęściem.
- To znaczy co ?! - powiedział kiedy się ubierał.
- Wszystko w w swoim czasie. - puściłam Oko i szybko wybiegłam z pokoju w podskokach. Miałam zamiar zejść po schodach, ale wolałam zjechać po pięknej poręczy. Była nie zła zabawa, ale kiedy już błam prawie na końcu z rozpędu wpadłam w ręce Chrisa.
- Łoo hoho ! - powiedział Chris , śmiejąc się trochę ze mnie.
- Ty mikołaja nie udawaj i mnie puść ! - powiedziałam i puściłam mu oko.
- A może szlachetnie Pani po dziękuje że Panią złapałem a zarazem uratowałem od nie chcianego upadku ! - powiedział ze uśmiechem na twarzy. Na co ja mu wystawiłam język. !
- Osz ty ! - zaczął za mną biec. I tak jedno kółko w okół stołu potem drugie, trzecie , czwarte, piąte (...) Aż w końcu Chris mnie złapał już chyba przy .... nie wiem. Mniejsza o to . I zaczął mnie gilgotać. Ja tylko krzyczałam ze śmiechu.
- Chriiiiisssssssssss!!!!!!!!!!!! Przestań !!!- krzyczałam przez śmiech, ale na szczęście uratowała mnie Olaka która odciągnęła go ode mnie...
- Teraz uspokójcie się dzieci ! Spać się nie da....... - mówiłam i ziewała.
- A ty co jeszcze nie gotowa ?!
- Nie jadę z wami. Zostaje tu .
- Żartujesz prawda ?
- Nie, nie żartuje , ja tu zostaje i przyjdzie do mnie ciocia Wanda, no raczej będzie tu zaglądać do mnie codziennie.
- No i na legalu będziesz przyjmować w nasze skromne progi swojego chłopaka, tak ?
- Jakiego chłopaka ?! - rzucił zdziwiony Chris z smutkiem w głosie.
- Ale ja jeszcze z nim nie chodzę ! No może.....
- Dlaczego mi nie powiedziałaś ?! - powiedział do niej z pretensjami.
- No nie chciałam Ci mówić,no bo wiesz, nic pewnego, nie było. - Chrisowi zaszkliły się oczy i uciekł na górę. Ja pytająco spojrzałam na Aleksandrę. Ona żeby uciec od rozmowy , uciekła. Nie wdrażam o co w tym chodziło, bo i tak mi nie powiedzą...
W SAMOLOCIE(prywatny JB)
- BIEBER !!
- hahahahahahahahahahahahahahahahah - wybuchnął śmiechem.
- To że oblałeś mnie wodą nie jest aż tak śmieszne , ale to że ciebie właśnie oblewam wodą to jest śmieszne. - wzięłam szklankę i chlup.
- Ja mam rękę w gipsie !! Ja Ci dam !! - wstał z fotelu idzie do jakieś skrytki i wyciąga ? Pistolety na wodę ! O Cholera to po mnie !! Zaczęłam biegać i krzyczeć przestań bieber!! Nagle wbiegłam tam gdzie byli Rodzice a Justinek oczywiście oblał mojego ojczulka wodą a tatuś się wkurzył wstał zabrał mu ten pistolecik i zaczął lać a ja wzięłam butelkę 0,5 l i biegłam za Justinem i razem z tatkiem lałam go wodą oczywiście potem się poddał. Ale był cały mokry. Hahahaha.
- Było mnie lać ?! - mówił tatko śmiejąc się.
- nie .- mówił biorąc ręcznik. Weszliśmy do pomieszczenia gdzie byli rodzice. Jak jego mama go zobaczyła to padła ze śmiechu.
- Już głowy myć nie musisz synuś. hahahaha. Michał - zwróciła się do mojego taty. - czabyło do tej wody dolać szamponu. - wszyscy razem z Justine zaczęli się śmiać. Ohh kocham tą rodzinkę. Ciekawe jak sobie poradzi Olka sama z Chrisem w domu, bo dziadki pojechali już, Wiki nocuje u Chrisa bo jednak nie poleciała z nami....
CIĄG DALSZY NASTĄPI
Przepraszam że tyle nie pisałam ale weny nie miałam... a nie chciałam pisać na siłę... Wynagrodzę to Wam. ;* <3
Jak Lany ? ;D U mnie poszło 7 butelek :D No to jeszcze dzisiaj życzę mokrego lanego :) Na koniec dnia :P
Proszę o Komentarze i dziękuje za komentarze :P
Kocham Was <3

09.04.2012 o godz. 19:53
Muzyka do rozdziału.

Nie to nie może być prawda! Ja śnie, co ona zrobiła ?! Nie może mnie zostawić tu samego, ja nie przeżyje bez niej. Ona musi żyć! Biegłem za karetką, płakałem, darłem się. Oddam własne życie za jej, ale ona musi przeżyć. Miałem coraz mniej siły do biegłem do następnej ulicy i stanąłem i patrzyłem jak odjeżdża. Czułem się bezradnie, a po głowie ciągle krążła jedna myśl " To ty ją do tego doprowadziłeś". Ta historia to nie dobry sen i tyle, Justin! Obudź się ! Przez ulice jechała ciężarówka, szybko wbiegłem żebyś się z tego snu obudzić. Brakowało pare metrów, do mojego normalnego świata razem z Klaudią. Lecz nagle poczułem że ktoś się na mnie rzucił. I leżałem na ziemi na na mnie Usher !
- Co ty robisz ?! - powiedziałem wściekły. Usher zeszdł ze mnie i spytał sie co ja robie?!
- Chciałem się wybudzić z tego snu.
- Ty myślisz czasmi ?! To nie jest sen! Ona na prawde jest w szpitalu, a ty na prawde wpadłbyś pod ciężarówke! Myśl potem rób !!- powiedział wściekły gapiąc się na mnie. Czułem się strasznie. Wstałem otrzepałem się. Rzuciełem oschłe "Dzięki" I poszłem dalej w strone spitala... On nic nie mówił odszedł w swoją stronę. Jeszcze tylko park i będziesz u niej, ożenisz się z nią i a nie długo potem będziesz miał małą słodką córke. Z którą bedziesz się bawił i spędzał czas. Co ty gadasz? Nic nie będzie tak jak kiedyś, jak ona nie przeżyje. Czarne myśli chodziły mi po głowie. Idąc przez park szybkim krokiem, widziałem nie świat otulony zimą tylko nasze wspólne chwile. Nasze poznanie. Wygłupy, moją tęsknote podczas trasy kiedy jej przy mnie nie było. Wszystko każda chwile przeplatał mi się przez myśli...Nim sie obejrzałem byłem przed drzwiami szpitala. Weszłem o dziwo spokojnie, tak jakby nic się nie stało. Po korytarzu szwędały się pielegniarki. Ściany były biały a na korytarzu było ponuro, choć co chwile łazili jacyś pacjęci. Po chwili zauważyłem dziewczynę, która miała jedną ręke owiniętą bandarzem. Gadała z lekarzem ubrana tak samo jak Klaudia. Podeszłem bliżej żeby podsłuchać rozmowę bo byłem prawie pewny że to Klaudia. A kiedy usłyszałem jej głos, nie mogłem opanować radości. Podbiegłem do dziewczyny I podniosłem, ona krzyknęła cicho. Spojrzałem w jej oczy, które były za szybkami okularów przeciw słonecznych. Ona patrzyła w moje oczy jak zaklęta, ja nie mogłem zdjąć uśmiechu z twarzy. Teraz spokojnie mogę żyć. Ona ujęła moje policzki w dłoniach i namiętnie pocałowała. Chciałabym żeby ten pocałunek trwał bez końca ,ale niestety, nie mógł.
- Przepraszam ,ale kim pan jest ? -m spytał facet w białym fartuchu z okularami na oczach, który obserwował od dłuszego czasu nasze zachowanie. Spojrzałem na doktorka.
- Jestem jej chłopakiem. Co się stało przecież była w krytycznym stanie ! - mówił i pocałował swego anioła w czoło nie puszczając z uścisku bo bałem się , że znowu ją stracę. Lekarz się zmieszał, podrapał po głowie i wyją jedną rękę z fartucha.
- Wysłaliśmy przez przypadek praktykantów i oni namieszali wszystko i zrobili wszystko jak do poważnego wypadku. Ale na szczęście do tej podstawowej czynności zrobili wszystko jak na leży... - ogarnęła mnie wściekłość.
- Ale ja mogę pana szpital pozwać....- nie do kończyłem bo mi przerwała.
- To będzie tak jak się umawialiśmy. - Powiedziała lekarzowi a on tylko kiwnął głową. I ukrył się za dużymi , brązowymi drzwiami. Nie zdejmując moich rąk z jej tali. Spojrzałem na nią z miną "Co jest? ". Ujrzałem uśmiech na jej twarzy. - Opowiem Cie wszystko w domu,a teraz pocałuj mnie .
Oczami Klaudii
- Opowiem Cie wszystko w domu,a teraz pocałuj mnie . - mówiłam zadowolona z tego że jest przy mnie z myślą że to być może nasz ostatni po całunek. Po pocałunku Justin wziął mnie na ręce i kręcił w koło.
- Jak ja cie kocham ! Obiecaj że nigdy więcej nie zrobisz mi tego ! - spojrzał na mnie ze strachem. Pokiwałam głową.

Szliśmy przez park wtuleni. Ja miałam fioletową a Justin czarną kurtkę. Na ławce zauważyliśmy parę staruszków mieli białe włosy. Siedzieli wtuleni w siebie. Pięknie to wglądało. Wtedy Justin usiadł koło nich na tej samej ławce. Ja usiadłam na jego kolanach. Dziadkowie spojrzeli na nas i powiedzieli " też tacy byliśmy w waszym wieku ". Justin Się uśmiechnął i powiedział że za 50 lat też będziemy razem oni się tylko uśmiechli i poszli. Teraz czas mu powiedzieć.
- Justin ja zrobiłam to bo miałam narkotyki we krwi... - powiedziałam spokojna. Wiedziałam że to jest już koniec.Serce mi waliło jak szalone.
- Ty bierzesz? - powiedział ze łzami w oczach.
- Nie bo ja znalazłam u ciebie w szawcę strzykawkę z napisem na uspokojenie. I wstrzyknęłam sobie bo byłam roztrzęsiona i wgl. Przepraszam nie wiedziałam. A z lekarzem jestem umówiona że nie zgłosi policji że miałam narkotyki jeżeli ja nie powiem o tych amatorach z karetki. Wybaczysz mi ? - ona głową przekręcił najpierw lewo , potem w prawo i w końcu spojrzał na mnie i powiedział.
- To nie twoja winna ! Wybaczę ci pod warunkiem że ty mi wybaczysz że brałem to świństwo jak cie porwali.? - bardzo mocno go przytuliłam. Czułam że teraz już wszystko będzie dobrze , nigdy już nie będziemy w takich chorych sytuacjach i powiedziałam magiczne słówka Kocham Cie, oczywiście że ci wybaczam. On zrobił cwany uśmieszek. Ruszyliśmy w stronę domu złapani za ręce. Z jedną myślą " Już zawsze razem, po mimo przeszkód rzucanych pod nogi. Do końca życia w chorobie i w biedzie. Już zawsze na zawsze... razem oplatani miłością swoich serc. Aż do późnej starości "

<3 <3 <3
25.03.2012 o godz. 21:23
- Nie, ja nigdzie nie jade Justin! - powiedziałam, cichym trochę zachrypniętym głosem. Spojrzałam na Justin'a był zmartwiony, nie pewny. Taki jak nie mój Justin. Podeszłam do niego jedną ręką dotknełam jego policzek, on wziął ręke z policzka i pocałował, blado się uśmiechając. Miałam milion myśli na minute, każda myśla o Jednej osobie, ale o innych sprawach. Dalej nic się nie odzywał tylko patrzył w moje niebieskie oczy kamieną twarzą. Trzymał mnie za rece.
- Justin przepraszam, ale musze się spakować na jutro... - powiedziałam patrząc w podłoge. On podniósł mój podbrudek. Lekko, prawie nie widocdznie się uśmiechnął. Powiedział, cicho żebym usiadła. Zrobiłam to co on mi kazał. Usiadłam na fioletowej pościeli, która nie była tak idealnie pościelona jak rano. Światło słoneczne oświetlało nasze twarze, choć była zima to słońce przebilo dzisiejszgo dnia przez chmury. Spojrzałam na twarz Justina. Która, jak zwykle nie mówiła nic. Zapadła nie zręczna cisza. Zaczełam się rozglądać po pokoju. Na ścianach miałam powieszoną ramkę. A w niej zdjęcie moje, jak miałam z 8 lat. Na tym zdjęciu szłam z babcią, a z tyłu reszta rodziny. Na 50-lecie małżeństwa jej i dziadka. Byłam taka mała uśmiechnięta, pamiętam że myślałam że za niedługo będe przychodzić na ich 60-lecie. A wyszło tak że za nie całe cztery lata umarli... Poczułam pustkę w sercu, taką jak zawsze kiedy wspominam dawne czasy. Ile ja bym dała żeby ich znowu zobaczyć, przytulić albo przynajmniej usłyszeć ich głos...Nagle spojrzałam na Justina. Patrzył na mnie tak jakby wkurzony, a za razem zmartwiony, lecz dalej z ust nie wydobył żadnego dzwięku.
- Justin co się dzieje ? - powiedziałam spokojnie, bardzo ciekawa odpowiedzi Justina. Który przybliżył się do mnie, spojrzał czekoladowymi, oczami w moje. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Ze mną nic, ale martwie się o Ciebie. - uśmiechnęłam się lekko.
- Ale czemu się martwisz? Nic ze mną takiego się nie dzieje! - powiedziałam trochę rozbawiona. On nie zmieniał wyrazu twarzy. Kolejny raz spojrzał w moje oczy. Jego się zaszkliły. Czułam się okropnie to on (chyba) przez ze mnie płacze. Pierwsza łza zleciała mu po policzku. Potem druga tyle że wolniej i spadła na moją dłoń, którą trzymał JB.
- Kochanie wiem że się dzieje! - krzyknął i wstał z łóżka.- Jesteś smutna zmartwiona, taka nie swoja. Rozumiem że jesteś zmartwoina rozprawą. Lecz musimy to przeżyć, takie życie. - krążył wściekły i załamany po pokuju. Dalej nie rozumiem on ma do mnie pretensje że byłam smutana ?! Tym razem ja wstałam wściekła i podeszłam do niego. JEgo oczach widniała bezradność, zdziwienie. Ale tym razem przegiął.
- Z tej naszej rozmowy wynika że ty masz do mnie wąty za to że jestem zmartwiona, tak ?! Przepraszam, mam do tego prawo! Jutro mam opowiadać całą historie, którą najlepiej bym zapomniała. Musze wszystko sobie przypomnieć i opowiedzieć przy świadkach ! To jak mnie głodzili i bili. A w głowie miałam tylko Ciebie. To czy Ci jeszcze na mnie zależy, czy się martwisz, czy w ogóle pamiętasz o mnie ! - wykrzyczałam prosto w oczy co myślałam. On objął mnie w tali.
- Nie mam o to pretensji, tylko że zamykasz się przdemną. Kiedyś tak nie było, teraz tak jest, i boje się że popadniesz w depresje. - na słowo "depresja" wyszłam z pokoju , trzaszkając drzwiami. On Po biegł za mną. Złapał za nadgarstki. Ja się obruciłam i wykrzyczałam w twarz co o tym myśle.
- Co ty sobie myślisz?! Że każde uczucie będe tobie opowiadać?! Niby po co hmm ?! Żebyś się martwił? A tak na marginesie to teraz dobrze jest jak jest i nie mam zamiaru tego zmieniać. - wykrzyczałam mu w twarz.
- Kiedyś zawsze zwierzałaś mi się z problemów a teraz co?! Jesteś dla mnie tajemnicą, która ciężko odkryć bo mi zabraniasz! Powiedz mi co się z tobą dzieje?! - powiedział ze wściekłością w oczch, ale miłym i przyjemnym głosem. Ja beszczelnie odpowiedziałam jego gadką " dorastam " ale taki tonem żeby zrozumiał że pora wychodzić z mojego domu! Nie chce go dzisiaj już widzieć. Ale on i tak stał na mnie i się gapił.
- Proszę ostatni raz porozmawiaj ze mną szczerze... - znowu zaczął płakać serce mi się krajało jak na niego patrzyłam.
- Przyjdź za godzine. Teraz nie mam siły... - już się skierowałam w strone pokoju kiedy on powiedział że mam iść z nim. Zrobilam jak prosił przed paroma sekndami miałam pelno siły do tej kłótni teraz nie mam ani trochę. Ku mojemu zdziwieniu zaprowadził mnie do siebie do domu. Myślałam że weź mnie gdzieś nie wiem, koncert, spacer. Prowadził mnie do pokoju w którym nigdy nie byłam. Dziwne w ciągu tylu miesięcy nigdy nie zwiedziłam do końca jego domu. Otworzył drzwi tam leciała tapiosenka a w pokój był biało, czarny na środku były dwie sztalugi. Pełno farb i pędzelków różnego rodzaju.
- Kochanie wiem że Kochasz malować. Więc swoje emocje przelej na płótno, sama kiedyś mówiłaś że ci to pomaga. Ja wpadnę do ciebie za godzine. Jakby będzie coś nie tak, będę na dole w kuchni. Kocham Cie. - powiedział i pocałował mnie w policzek i znikl za drzwiami. Ja teraz zrozumialam że to on zrobił ten pokuj dla mnie, na takie dni jak dzisiejszy. Czyli czuje się smutna i przygnębiona. On jest wspaniały. Więc zrobiłam tak jak mi polecił, wziełam farby i jeden z pędzelków i zaczełam malować... Po pierwszym przeleceniem pedzlem po płutnie poczułam dreszcz na ciele. Wzięłam więcej czarnej farby i zaczełam malować to co czuje...
Oczami Justina
Czułem się bez radny co do Klaudii cały czas byla jakaś przygnębiona, nawet jak na chwile się rozweseliła potem i tak była smutna. Zaprosiłem Ushera żeby mogł się go poradzić co robic w takiej sytuacji, no przecież jest w moim przyjacielem, oraz idolem. Cenie jego zdanie, gdyby nie on nie wiadomo czy był na takim etapie kariery na jakim teraz jestem. Już po chwili uslyszałem dzwonek do drzwi, szybko pobiegłem żeby otworzyć, tak się spodziewałem zobaczyłem mego mentora. Przywitałem się tak jak zawsze i zaprowadziłem do kuchni.
- Może chcesz się czgoś napić ? - spytałem na co on uśmiechnął sie cwano a ja wyciągnąłem trunek wysoko procentowy z szawki. Nalałem 2 kieliszki. Usiadłem i obok na krześle. I wypiłem troche z kieliszka.
- Chciałeś pogadać . - powiedział, po opróżnieniu kieliszka.
- Tak, chodzi o to że Klaudia , jutro ma rozsprawe dotyczącą porwania, kojarzysz?
- Owszem ją i tą sprawe. I co z tym ?
- Chodzi że ona będzie musiała opowiadać o tym wszystkim w sądzie, a ona już teraz wszytko skrywa przedemną i tak czuje jak oddala mnie od siebie. Dzisiaj mowila o takim śnie że ona zabiła swoją przyjaciółke, ja ją rzuciłem i patrzyłem jak ginie. Rano nie mogła się opanować taka była roztrzęsiona. A boje się co będzie jutro. Jak ona w padnie depresje, albo zacznie się ciąć ?! Ja ją na prawdę kocham, Usher i nie chce stracić. - powiedziałem pijąc już 2 kieliszek. On chwile się zastanawiał nic nie mówił. Pewnie się zastanawiał co odpowiedzieć bo sytuacja nie była łatwa. Rozglądałem się po kuchni czekając na odpowiedź.
- Trudna sprawa, ale nie naciskaj na nią bo to do niczego dobrego nie prowadzi, uwierz. Ona ma pewnie na początkowym stadium depresji. Musiał byś przy niej być i zobaczyć czy depresja będzie się rozwijać, a jak nie. - podrapał się po głowie i dokończył.- musisz znią iść do psychologa.
- Ale ja się onią boje. - powiedziałem, na co Usher spoważniał i powiedział że to musi być na prawde miłość bo jeszcze nigdy nie bałem się aż tak o żadną dziweczyne.
- Co ona teraz robi ? - spytał nalewając mi kieliszek.
Włączcie to.
Miałem już mówić, kiedy nagle ona przyszła. Cała była pamazana farbą miala uśmiech na twarzy. Ale nagle znikł.
- Justin Ty pijesz ?! - powiedziała przestraszona.
- Tylko troche żeby się uspokoić. - uśmichnełem się delikatnie, ona zaczeła płakać i wykrzyczała że to wszystko przez nią żebym nie pił ! I pobiegła na górę. Zamkneła się w pokoju w którym malowałam. Krzyczałem żeby otworzyła. Ona tylko odpowiadala że mnie krzywdzi i że bardzo przeprasza. Nie otwierała, przez pół godziny siedziałem z Usher pod drzwiami. Bez słowa. Aż w końcu on przerwał cisze i się spytał.
- Ona tam czasmi nie ma nic ostrego ?! - spytał ja przpomniałem sobie że są tam żyletki. Szybko, wstałem i kopałem, drzwi. Aż w końcu razem z moim mentorem wyważyliśmy drzwi. Klaudia leżała na ziemi bawiąc się żyletką. Z jednej ręka już została pocięta i krew leciała na ziemi. Podbiegłem do niej uklenkłem podnisłem ją do góry i położełem na kolana.
- Skarbie proszę! Dlaczego to zrobiłaś ? - mówiłem płacząc. Patrzyłem na jej pół przymknięte oczy, uśmiechala się blado i patrzyła na mnie .
- Kocham Cie, zrobiłam to żebyś miał lepiej w życiu... - powiedziała. Patrząc w moje oczy. Rozpaczałem czułem że trace w częsteke jej, moje serce biło szybko. Możliwe że to sa ostatnie chwile z nią.
- Bez Ciebie moje życie nie ma sensu! Musisz żyć! Kocham Cie! - cały czas łzy lecialy mi strumieniami, Usher wezwał karetke. Ona dotkneła mojego policzka swoją chłodną ręką.
- Obiecasz mi coś? - mówiła takim cichym głosem że musiałem na chylić się nad nią żeby usłyszeć co mówi.
- Obiecam cie wszystko co tylko chcesz Kochanie, kocham cie.
- Obiecaj mi, że nigdy nie zapomnisz o mnie... - powiedziała i zamknęła powieki. Zaczełem krzyczeć, "nigdy nie zapomnie, nigdy "!! Usłyszałem dzwięk karetki szybko wszli do pokoju wzieli ją owineli czymś i zapakowali do kartki. Zamykając drzwi, w kartce tylko usłyszałem, 2 słowa, Tracimy ją.

Podoba się ?! Od Was zależy czy ona będzie żyć.Piszcie w komentarzach czy chcecie żeby żyła i żebym pisała dalej czy żeby umarła a ja kończe pisanie. Wybierajcie.
Dziękuje za komentarze. <3 ;**
Kocham Was!! ;** <33
Tagi: Rozdział 46
18.03.2012 o godz. 11:14
- Klaudia obudz się ! Klaudia! - usłyszałam jej głos. Otworzyłam oczy ze strachem widzialam przede mną Wiktorie była cała i zdrowa.! Moje oczy się zaszkliły ze szczęścia to był tylko zły sen! Bez słowa rzuciałam sie jej w ramiona.
- Ty żyjesz.- powiedziałam z łzami w oczach. Nie puszczjąc mojej przjaciółki z uścisku.
- A co miałabym nie żyć?! - powiedziła. I dokończyła..- A co Ci się stało że nie jesteś na mnie wściekła co ? - wtedy poczułam ból. I musiałam jej powiedzieć to co myślałam żeby ten sen się nie spełnił.
- Wiktoria przepraszam Cie za moje ostatnie zachowanie w stosunku do ciebie po niosło mnie. Chce żebyś wiedziała że jesteś najwspanialszą przjaciółką jaka miałam. Pamiętaj że zawsze masz przy mnie wsparcie! - ona tylko uśmiechła i odwzajemniła uśmiech. Teraz wiem że mam przynajmniej nalepszą przyjaciółke przy sobie. Teraz musze się pogodzić z Justinem bo narobiłam mu awanture o tego pająka i się wściekł. Wczoraj nie odbierał ani nic, nie odpisywał. Nie che go straćci jak w śnie! Żeby patrzył jak tone. Ten sen był bardzo realistyczny. Po uścisku z Wiktorią, wyszłam z pokoju, zjechałam i wpadłam w objęcia Ryana. Na którego również wczoraj naskoczyłam. Przerosiłam go za wczoraj i pobiegłam do kuchni.
Weszłam do kuchni. Ujrzałam całujących się rodziców więc dyskretnie wyszłam. Ubrałam buty i kurtke, i pośpiesznym krokiem poszłam do Justina nucąc piosenkę "Never Say Never" . Zapukałam, otworzył mi Justin. Spojrzał na mnie miną ani radosną ani wściekłą. Ja po całowałam go w policzek.
- Witaj Skarbie, chciałam Cie przeprosić za wczoraj... - on nic nie odpowiedział tylko odsunoł się od drzwi i wskazał żebym weszła. Zrobiłam to co mi kazał i szybko zdjęłam buty, on patrzył na mnie zamyślony. Ubrałam kapciuszki i chciałam rozpinać kurtkę, lecz Justin zaczął robić to pierwszy. Zdjął mi kurte i powiesił na wieszku. I ponownie na mnie spojrzał dwu znacznie. Co on myśli tak na mnie się gapiąc. Miałam go po raz kolejny przeprosić, ale on zaczął mowić.
- Kotek, wiesz co zastanwia mnie jedno - powiedział i oparł się ościane. - Czy ci się aż tak do mnie śpieszyło że nie miałas czasu się przebrać , czy po prostu mój skarb jest aż tak zakręcony i o tym zapomniał ? - ja nie wiedziałm o co chodzi i spojrzałam na niego z miną " Co ty gadasz? "
- Mała, ty jesteś w piżamie, ale nie mówie wyglądasz mniej atrakcjnie niż w normalnym ubraniu. - powiedział i wtedy zakumałam że nie zdąrzyłam się przebrać przez ten głupi sen mi odbija. Zaczerwieniłam się. On tylko złapał mnie za ręke i po całował w czoło. Otworzył drzwi.Zaprowadził mnie na góre do swojego pokoju. Zamknął drzwi. Popchnął na łóżko. A następnie położył się na mnie i namiętnie całował, i co chwile szptał do ucha " tak za tobą tęskniłem" po polsku. Nie wyszło mu to idealnie, ale to już jest duży krok do przodu że uczy się polskiego dla mnie! On taki słodki. Próbował zdjąć mi koszulke ale jedną ręką, to mu nie wszyło. A ja powiedziałam żeby się opanował. Nic nie dało dalej ze mnie nie schodził. Próbowałam go zepchnąć. A nic nie dało dalej, był dużo silniejszym. Ale w końcu wszedł do nas Jeremy nie krępując się podszedł do całującego mnie Justina i stuknął w plecy, Biber dalej nie przerywał mnie całować. Widać że ojciec i syn! Aż w końcu krzyknął tak że ja się przestraszyłam. On za mnie zleciał a ja odtchłam od naszegoo pocałunku. No miło się całowało, ale bez przesady!
- Justin, ty weź jej tak nie męcz człowieku.! - za żartował. Justin zrobił skwaszoną mine.
- A po drugie jedziesz do studia! Za pięć minut na dole.
- Dobra, mam aż pięć minut więc daj się jeszcze nią nacieszyć tato! - Ojciec Jusa spojrzał na mnie cwano i wyszedł. Justin znowu chciał wrócić do tego co zaczeliśmy, ale ja chciałam mu opowiedzieć o tym śnie. On byl zdziwony jak tylko coś powiedziałam o śnie to się zaciekawił. Opowiedziałam mu cały za szczegułami a przytym się popłakałam. Bo był straszny on mnie mocno przytulił. Ja czułam przy nim taka bezpieczna. Z dołu było słychać głos mamy Justina że musimy już jechać.
- Nie zostawiaj mnie- mówiłam i płakałam mu w jego czrwoną koszulke, przytulona w jego klate.
- Nie chce Cie zostawiać, a ten sen to tylko sen! Pamiętaj że nigdy bym tak nie postąpił bo Cie kocham! - powiedział bardzo czule cały czas nie puszczjąc mnie ze swoich ramion.
- Chcesz? To jedź ze mną do studia.
- Justin, ale ja jestem w piżamie. - uśmiechnął się cwano. Wyszeptał mi do ucha " poczekaj za chwilkę przyjde kotek" po paru. Minutach samtności czułam się okropnie, ale na szczęście zaraz wrócił z ubraniami.
- Ubieraj Się! - powiedział. Ja wzięłam żeczy i szybko pobiegłam do łazienki Justin dał mi kolejne pięć minut.

Oczami Justina
Klaudia była cała roztrzęsiona. Bałem się o nią, jutro rozprawa. Musze jej powiedzieć że jadę z nią. Na szczęście ta wiadomość jest optymistyczna. A jak ona się załamie podczas ze znań? Jutro będzie ciężki dzień dla Nas. Jeśli, mój kotek jeszcze tym snem się będzie przejmować , a tak w ogóle ten sen był chory że ja niby patrzyłem jak tonała?! Tragedia. Kocham ją całym sercem, ale te zdarzenia które jej się trafiły są straszne. A ona musi do tego wrócić i to opowiedzieć...
Wyszła moja, kochana ubrana jak zwykle pięknie, zaje jej to troche więcej czasu niż pięć minut, ale trudno najwyżej dostane kare. No dawno jej nie miałem tak na marginesie... Hah, poszła do mnie i się przytuliła, razem, wtuleni zeszliśmy do wściekłego Scotera.
Jechaliśmy samochodem Braun'a ja jechałem z tyłu z Dzióbkiem, który zasnął. Mój menadżer spojrzał w lusterko i na mnie i na Klaudie.
- Kochasz ją ? - spytał z uśmiechem.
- Bardzo. Mój aniołek. - powiedziałem i podarowałem jej całusa w czułko.- Justin Wchodzisz ! - krzyknął Scoot i wszedłem i zacząłem śpiewać. Byłem w swoim żywiole.

Oczami Klaudii
Patrzyłam na tego wariata za szybą. Śpiewał jak zwykle pięknie. Ja musiałam przejść za potrzebą. Wyszłam na korytarz a na korytarzu były dwie dziewczyny z napisem JUSTIN BIEBER.
- Yyy dziewczyny gdzie są toalety ? - spytałam na co ona zaczęły piszczeć po około 3 minutach ich wrzasku uspokoiły się. Wreszcie nie musiłam zatykać uszu, ale po chwili znowu zaczeły piszczeć, skakać jak szalone. Poczułam na swoim ciele dotyk, Justin. Pomyślałam i miałam racje.
- Co wy tu robicie ?! - spytał.
- Yyyy zgubiłyśmy się...
- Napewno? - one pokiwały przecząco głowami.Justin się tylko uśmiechną i podszedł i przytulił obie fanki ja byłam mega szczęśliwa bo jakie JB ma dobre serce. Zrobiły sobie zdjęcia z Justine a dalej Justin je przestrzegł i zaprowadził do wyjścia.
- Słodki jesteś ! - powiedziałam a on przerzucił mnie przez plecy. I zaczął biegać po całym studiu. Krzycząc " Złapałem Anioła " . A ja za to " Ratujcie diabeł mnie porwał.." I tak lataliśmy po studiu, ale potem Braun był wściekły i mnie wysłał limuzyną do domu.
W domu mi się strasznie nudziło i ciągle myślałam o śnie. Więc postanowiłam założyć sobie tt. Pierwszy wpis Dodałam Po polsku " Najlepszy numer w studiu nagraniowym :PP" Wyłączyłam laptopa a tu nagle wpada JB.
- Kochanie, szykuj się jedziemy na wycieczkę....

Dzięki za wszytko <33 ;**
Kocham Was<3 :***
Czekam na komentarze :DD
10.03.2012 o godz. 21:35
Nagle jak z pod ziemi, wbiegł do pokoju Justin zaczął na mnie krzyczeć co ja narobiłam! Co się dzieje.! Przprawiając mnie o coraz większy stres. Zrobiło mi się czarno przed oczami...
Nagle obudziłam się sama w pokoju Wiktori. Wziełam telefon, który leżał obok mnie. Wybiegłam z domu. Rozejrzałam się w 2 strony nie wiedząc co się dzieje i dlaczego świeci słońce i jest gorąco ?! To jest 27 grudnia a nie 27 czerwca ludzie! A może w Antlańcie są takie zmiany pogody !? Nie wiem, zaczełam biec przed siebie nie zracając uwagi na ludzi. Biegłam i płakałam. Wiki przezemnie trafiła do szpitala. Biegła ile sił w nogach, nie wiedziałam gdzie no właśnie! A ty masz być w szpitalu u WiWi. Zadzwoniłam do Justina On powiedział że jest szpitalu na końcu naszej ulicy, mówił do mnie wściekle tak jak nie Justin. A od kiedy my mamy szpital na końcu ulicy !? Nie zastanawiając się więcej, co sił w nogach pobiegłam do szpitala który otaczał tłum dzieńkarzy! Wszycy się na mnie rzucili z pytaniami czemu zabiłam najlepszą przyjaciółkę... Czy to koniec z Justinem ? Nie słuchałam ich bredni i czym prędziej pobiegłam na pierwsze piętro do sali nr 64. Jak zobaczyłam przy sali Justina i Ryana, którzy strasznie rozpaczli domyśliłam co się stało... Nie to nie może być prawda ona musi żyć!
- Co się stało.? - spytałam płaczących chłopaków. Ryan spojrzał na mnie z wściekłością gwłatownie wstał i po pchnął mnie na ściane dając po rządnego liścia w twarz. Justin stał z boku nie reagował nic na jego zachowanie...
- Ty szmato! Ona nie żyje przez Ciebie jak mogłaś! Myślałem że się przyjaźnicie, a ty doprowadziłaś do tego że już jej nie ma międzi nami! Nienawidze cie! Jak mogłaś ?! - powiedział krzycząc w moją twarz. Ja nic nie odpowiedziałam tylko. Tylko zaczełam płakać sunełam się po ścianie siadając na ziemi. Ja zabiłam osobe na której mi tak cholernie zależało. Bez niej pewnie już dawno bym się pocieła i tyle. A teraz to ja ją doprowadziłam do tego że jest po drugiej stronie. Chłopak mojej zmarełej przyjaciółki uderzył w ściane, i poszedł w długą. Ja spojrzałam na czerwone oczy mojego ukochnego. Wyjąkałam płacząc jak to się mogło stać!?
- Wykrwawiła się... - powiedział spokojnym głosem.
- Ale jak ona się przecież nie pocieła ani nic to niby jak ?! - nic nie odpowiedział tylko pokazał przez szybe na nią była cała tak jaby pocięta nożem ręce szyja! Ale niby jak ?! Wcześniej nic takiego nie miała i nagle się pojawiło? Coś tu nie gra ludzie skąd na końcu ulicy bierze się szpytal choć go tu wcześniej nie było ? To się staje coraz bardziej szmieszne.!
- Klaudia, tak dla jasności to już jest koniec... - powiedział ja nagle odwróciłam się w jego stronę. Jak koniec! Jak to ?! Ja go kocham...
- Co, ale ja cie kocham !- on na to wbił wzrok w podłoge. A po chwili ostatni raz na mnie spojrzał. Nic nie mówiąc . Odwrócił się i odszedł... To nie może być rzeczywistość! To mi się musi śnić! Zaczełam się szczypać, nic nie dało. Szybki krokiem pobiegłam do domu, w którym wszyscy rozpaczali... Sama pobiegłam na górę, po swoje rzeczy. Wziełam to co mi wpadło w ręce. Kiedy schodziłam na dół usłyszałam głos ojca " Klaudia Policja do Ciebie". Zatrzymałam się jak wryta w te schody, ale kiedy moje oczy ujrzały człowieka w mundurze. Zaczełam uciekać, on za mną wszełam do swojego pokoju i zamknęłam się na klucz. A za drzwiami bylo słychać głos! "Otwieraj! I tak cie dorwiemy!" Ja pełna strachu z torbą powoli schodziłam z balkonu aż w końcu z niego zleciałam. Na szczęście nic mi się nie stało. Tak mi się przynajmniej zdawało do puki nie stanałam na noge. Utykając weszłam na siatkę, która odzielała mój ogród od Justina. Już byłam na drugiej stronie kiedy zachaczyłam się o drut i wleciałam do basenu Mojego już byłego chłopaka. Każdy wie że nie umiem pływać jakoś zaczełam się szaerpać że to tak ujme w wodzie. A JB nagle wybiegł z domu i stanął przed basenem i obserwował jak się topie. To tak bolało twoja osoba którą kochasz nad życie patrzyjak giniesz i nic sobie z tego nie robi. Krzyczałam żeby mnie uratował stał z rękami w kieszeni ja jakoś nie wiem jak, ale wyszłam z basenu i jakoś wstałam. Spojrzałam mu w jego brązowe oczy chcąc dać mu liścia, złapał mnie za rękę i...
- Nawet nie próbuj a teraz spadaj! Bo cie pozwe za wtargnięcie na moją posesje, a po za tym twoja krew zabrudziła mi basen! - krzyknął ze wściekłością w oczach ja odwróciłam się spojrzałam na basem tak był troche czerwony a z mojej nogi krew dalej płyneła.
- Justin, nie wiem jak mogłeś stać się taki bez serca, Ja cie nadal kocham zrozum! - powiedziałeś na co on odepchnął mnie i pokazał gdzie jest wyście.Ja już nie płakałam bo nie miałam siły. Utykając ,szłam do bramki którą wskazał mi Justin. To było jakieś skretne wyście czy coś takiego pomiędzy krzakami i pokrzywami. Zamknełam bramkę rozejżałam się do okoła. Żeby znaleść coś czym można było by ucieć, jak najdalej stąd. Zauważyłam jakiś rower. Po myślałam, ale nie zapominając że poszukuje mnie policja, że dobrze było by go "pożyczyć" moją torbe przewiesiłam przez ramie. Usiadłam na tą maszynę i i postanowiłam że pojade w stronę prawą. Po chwili wyjechal z osiedła z mojej nogi dalej leciała krew.
Myśląc cały czas o Wiki jechałam jak najdelej, myślałam tylko i wyłącznie o jej śmierci. Ja ją zabiłam, zostane postawiona przed sądem za zabujstwo 2 dwóch osób. Kochałam Ją ona zawsze przy mnie była w najtrudniejszych chwilach. A teraz?! Kiedy mnie tak bardzo potrzebowała zawiodłam ją, a w dodatku zabiłam. To wyszystko wyglądało jak sen, ale to sen raczej nie jest. Ja mam dziwne sny jak byłam mała śniło mi się że idę po schodach do piwnicy i nagle czuje jak spadam w dół jak już prawie londuje z upadku, budziłam się cała mokra. Dziwna jestem. Straciłam wszystkich, których kochałam Justina i już teraz świętej pamięci Wiktorie. Mój świat był na końcu sensu jego istnienia. Teraz jedynie zostało by się dołączyć do najbliszych. Do moich dziadków i Wiktori. W moich rozmyśleniach przerwała mi Aleksandra, która wyskoczyła ni stąd ni z owąt. "KLAUDIA!!" krzykneła i podbiegła do mnie przytulając się. Odwzaje mniłam uściśk.
-Młoda co ty robisz ?! - powiedziałam rozglądając się w obie strony.Nie chciałam żeby mnie z nią widzieli. Jeszcze jej mogłoby się coś stać!
- Nie wierze w te brednie co opowiadają! Co przez kłótnie ona się pocieła a ty teraz masz być oskarzona o zabicie jej. To jest nienormalne! Chce Ci pomóc! - powiedziała pewnie siebie 14 latka.
- Ale ja nie mogę Cie narazić na takie nie bezpieczeństwo.!
- Na końcu lasu jest mały drewniany domek. Masz tu do niego klucze. To dom Rodziców Maksa. Ja musze już spadać... Jutro do Ciebie przyjedę. Pa - powiedziała i znikła gdzieś za drzwami...
Obudziły mnie policyjne światła, które się dobijały przez drewnianą konstrukcje chaty. Miałam dość uciekania przed sprawiedliwością. Stałam ze łzami w oczach. Wiedząc co mnie czeka. Lecz kiedy usłyszłam strzały. Pomyślałam że jednak chce jeszcze żyć ! Otworzyłam drzwi do piwnicy nagle się potknełam i wtedy właśnie...
CIĄG DALSZY NASTĄPI

Dzisiaj mam pełno weny i pomysłów :DD Więc pisze, pisze i jeszcze raz pisze :DD
Podoba się ten rozdział ? ;)
DZIĘKUJE ZA KOMENTARZE ;******
WIELKIE DZIĘKI ZA 17 274 wejścia :DD TO co dobijacie do 20 000 wejść ?! ;DD
I ZA 337 Komentarzy Również BARDZO DZIĘKUJE:D
KOCHAM WAS CAŁYM SERCEM BARDZO DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO :*** <3 <3 <3
Tagi: Rozdział 44
07.03.2012 o godz. 15:16
Obudził mnie budzik.Tak tak. Justin dzisiaj jedzie do studia, a ja pakuje się bo jutro jadę do Polski. Dostałam list z sądu że mam stawić się na rozprawie do tyczącej sekcji zwłok tamtej dziewczyny. Bo to była kolejna ustawiona osoba wpisała że sekcja zwłok była przeprowadzona, a prawda była inna. Najbardziej boli mnie to że musze ponownie wracąc do tej sprawy! Tak było pięknie i w ogóle, ale jak zwykle coś musi się rozwalić. Wstałam i usiadłam na parapecie gapiąc się na innych ludzi. Tak przy okazij to ich za wiele nie było. No nie dziwie się jest 6:30 27 grudnia. Żyć nie umierać... pomyślałam, wściekła.
- No kotek wskakuj do łóżka, a nie na parapecie siedzisz !- powiedział Justin, który już od 5 min. powinien być pod prysznicem!
- Wiesz co?! Masz ochote na wspólny prysznic? - spytałam się.
- Wiesz co mam straszną ochote... ale widze że zopomniałaś że mam ręke w gipsię. - pomachał "białą " rączką z daleka.
- A no tak przepraszam, ale to nie zmienia faktu że dzisiaj nagrywasz piosenkę ! Więc teraz marsz pod prysznic! - z pełz się z i poszedł do łazięki. Ja włączyłam radio które mnie przywitało " Święta,święta i po śiętach moi drodzy! Teraz czas wracać do pracy " Co mniokropnie zachęciło ! Nie ma co!(-,-) Poszłam do 2 łazięki. Zrobiłam wszystkie porane czyności i zeszłam na dół. Na dole nudy, Wiki całują się z Ryanem, nudy. CO ? Wiki i Ryan ?! Cofłam się pare kroków do salonu i obserwowałam dwójke durniów.
- A co później, znowu traficie do ł.... - nie dokańczałam bo mi Moja przyjaciółka.
- Przestań ! Dlaczego się tak na mnie ciskasz?! Bo co bo zaszłam w ciąże ? Nie jestem z tego zadowalona! Ale trudno ! Nawet rodzice się tak nie ciskali jak ty! A dobrze wiesz że sama byłaś nie lepsza!
- No i co..? Ja nie zniszcze sobie życia tak jak ty! - ciągłam tą kłótnie dalej! Byłam na nią wściekła! Jak ona mogła zajść w ciąże a szczególnie z nim !
- Wiesz co zaczynasz być beszczelna! Gdzie jest ta Klaudia, która mnie wspierała bez względu na wszystko ?! Ja się pytam gdzie?!
- Yyy przepraszam cie ale nie będe Cie wspierać w zniszczeniu sobie życia!!
- Pytam się po raz kolejny Gdzie ta Klaudia Natalia Nowak, którą znam?!A po za ty ciąża to nie koniec świata! - nic nie odpowiedziałam tylko przeleciałam wzrokiem Ryana. I spojrzałam wrogo na Wiktorie. Odeszłam trzaskając drzwiami od salonu, może i mnie poniosło, ale to moja przyjaciółka i nie chce żyby zmarnowała sobie życie z tym nie odpowiedzialnym dupkiem!

Szybko poszłam do piwninicy gdzie stała stara kanapa. Położyłam się na niej i zasnełam nie spokojnym...
Obudziłam się około 13-14. Wstałam i zastonowiłam co się ze mną dzieje? Jezu jak ja się zachowuje ?! Justin pewnie by powiedział : dojrzewasz skarbie..." ale to nie to...
- Kochanie wreszcie wstałaś!- powiedział mój tatuś.
- No tak, jakaś sena jestem ostatnio...
- Dobra, dobra. Teraz pani sena idź zobaczyć co jest w skrzynce na listy! - Powiedział i zniknął na schodach. Ja szybkim krokiem wysłam przed nasz wspaniały ogromny dom i wzięłam z skrzynki list. A naliście napisane że do Biebera. A dalej karteczka. " Tu Pattie. Justin i tak bywa częściej u was więc wrzuciłam do waszej żeby przeczytał. Ja jestem z Jerrym na spotkaniu wróce wieczorem. :Ooo Mogła odrazunapiać jestem na radce z z ojcem Jusa może coś z tego wyjdzie nie wracam na noc. hahaha. Idąc do domu z listem zauważyłam że napisane jest że z sądu i to polskiego. czyli Justin jedzie z nami, fajnie.

Nagle zauważyłam rodziców którzy biegli do samochudu. Coś tam na końcu burkneli że będą wieczorem.Wszłam do domu zdjęłam buty kurtkę i weszłam do kuchni. Wiki siedziała już i jadła, ja bez słowa nałożyłam sobiei usiadłam przy stole. Ja ciągle myślałam o jutrzejszej rozprawie, a ona raczej nie bo cały czas się na mnie gapiła z smutną miną.
- Co się tak gapisz? Co ? - powiedziałam wkładając talerz do zmywarki.
- Nic... - powiedziła smutno. Kiedy już wychodziłam usłyszłam jej słowa. " Dlaczego tak się zmieniłaś ?! nie odwrcałam się tylko odrazu poszłam przed siebie.
- Odpowiedz do jasnej cho...
- Po co ?! Pytam Po co mam odpowiadać ?! Zrozum że nigdy mu nie wybacze co Ci zrobił! - odwróciłam się gwałtownie i odpowiedziałam. Po jej policzku płyneły łzy.
- Do tego trzeba dwojga! - wykrzyczała przez łzy, ocirając policzek. - Ja się pytam dlaczego mnie tak traktujesz ? Jakbym nie wiadomo co zrobiłam!
- Wiesz co ta rozmowa nie ma sensu ! - powiedziałam wchodząc z kuchni. Ona wybiegła za mną.
- Nienawidze Cie!! - krzykła, i szturchnięciem wyprzedziła mnie i poszła na góre. Ja równie wściekła, poszłam do swojego pokoju. Poszłam równie wkurzona jak ona, padłam na łóżko i płakałam... Musiałam się opanować i pakować. Nagle usłyszałam głośny krzyk Wiktori. Jak strzała poleciałam do jej pokoju. Stała z żyletką w ręce i patrzyła na mnie zapłakana! Ona chciała się pociąć!!
- Co ty wyprawiasz ?!
- Zostaw mnie! Mam was wszystkich w dupie odczepcie się ode mnie! - i wtym monecie padła na ziemie, ja do niej podleciałam z łzami w oczach!
- Wiki!! Kochana obudz się !! Wikii! Przepraszam to moja wina! Wiktoria! - krzyczałam płakałam, ale nic. Zadzwoniłam po karetkę, ale jej nie było i nie było a ona miała coraz mnie wyczuwalny puls...
Ciąg Dalszy Nastąpi

Jak się podoba? Hah, wreszcie jakaś akcja w rozdziale xd.
Dziękuje za Komentarze!! ;**
Dedykacja: Czarnawdowa. ;**
Kocham Was<33

Tagi: Rozdział 43
05.03.2012 o godz. 19:02
Wigilia
Oczami Klaudii
Jest 5 Rano Jest już prawie wszystko zrobione jeszcze usmażyć, ryby i koniec roboty. Dzisiaj jeszcze do fryzjera... Masakra.
Postanowiłam się jeszcze położyć. Wzięłam herbatę i wróciłam do łóżka.
Oczami Ryana.
Ciągle myślałem o Wiktorii. Wczoraj jakoś źle się czuła. Ciekawe co jej może być, może się czymś zatruła? Nie wiem, ale mam nadzieje że nic jej nie będzie mój skarbik. Po chwili usłyszałem dzwonek mojego telefonu.
- Hallo ?
- Hej kochanie. Mam złą wiadomość...
- Jaką ?
- Chyba jestem w ciąży. - Po jej słowach nie wiem, ale moje ciało przeszło ogromne szczęście.
- Naprawdę ?! Boże to super !
- Super?! Ty słyszysz co mówisz ?! Ja mam 17 lat!! A nie jestem pewna kup mi test. Dobra ja kończe pa.
- Pa kochani!
- Nie mów tak !
- Czemu ?
- Nie chce być matką! - po tych słowach się rozłączyła. Ja się zastanowiłem dlaczego ona nie chce mieć dziecka? Może chce, ale nie ze mną ?
Oczami Oli

Dyń Dyń. Kto to może być o...11 ! Co już 11 ?! No to super zaspałam, ale jak Klaudia mnie nie obudziła? Dziwne. Zeszłam z łóżka ubrałam szlafrok. Po woli schodziłam po schodach. A ten ktoś dalej dzwonił i dzwonił. Wydałam się na cały dom " No już idę!!!!! " Na co usłyszałam łupnięcie. Zaśmiałam się cicho i ujrzałam jego.
- Jej przyszedłem po kurtkę.
- Yyyy a no tak sorki, wejdź. - Wszedł, zdejmując buty. Czekaj, czekaj on nie miał być wczoraj ? Chyba. Ja to jestem już nie pamiętam... No tak miał być wczoraj ale oczywiście nie był. Może coś mu wypadło?
- Yyyy sorry dlaczego tak się na mnie patrzysz? - spytał cwaniacko a ja się otrząsłam. Ludzie ja się na niego tak gapiłam i myślałam boziu ty się kidyś otrząśnij! Przydało by się. A więc poszłam po tą kurtkę. W pokoju było ciężko cokolwiek znaleźć, ale wygrzebałam tą kurtkę pod stertą ubarań. Oddałam chłopakowi. A teraz czas przyszedł żeby go spławić...
- Słuchaj bardzo dziękuje Ci za uratowanie mnie przed tymi draniami,ale... - nie dał dokończyć tylko dosiad się bliżej mnie i położył rękę na moim kolanie.
- Wiesz co? Kiedy cie zobaczyłem pierwszy raz dreszcz po mnie przeszedł. Twoje piękne zielone oczy doprowadzają mnie do szaleństwa. Twój uśmiech jest wspaniały, kiedy się uśmiechasz ja się uśmiecham. Jesteś piękna i nikt, nie dorówna twojej urodzie. Twój mały nosek jest tak słodki jak wszystkie słodycze tego świata, a twoje słodkie usta są tak piękne że nie da się je opisać słowami. Każdy milimetr twojego ciała jest dla mnie cudowny. Nie mogę o tobie przestać myśleć. Każdego dnia myśle jak by tu zrobić żebyś pozwoliła mnie do puścić do twojego serca. Bo ty w moim sercu jest odkąd cie zobaczyłem. Jak wtedy bawiłaś się z tymi dziećmi uśmiech nie schodził mi z twarzy. Jesteś słodka, bardzo słodka. Nie znam cie jeszcze na sto procent, ale wiem o Tobie już sporo. Jesteś moim światem. I to nie jest tekst który mówie każdej ty jesteś jedyną, której śle te słowa, słowa przesyłane z szczerego serca. Działasz jak narkotyk. Kiedy na ciebie patrze pragnę cie pocałować. Kiedy się uśmiechasz mam motyle w brzuchu. Wczoraj umierałem z tęsknoty za tobą, moja matka nie pozwoliła mi wychodzić, bredziła że jest robota. Robiłem to co mi kazała, ale wiedz że myślami byłem przy tobie. Opiekowałem się tobą. Nie chce Cie skrzywdzić nie mam najmniejszego zamiaru tego zrobić. Chce być człowiekiem w twoim życiu, który będzie dla ciebie tym jedynym, marze całym serce o tym żeby kiedyś się obudzić obok Ciebie i powiedzieć Ci " Witaj kochanie" następnie pocałować Cie i wyznać ci miłość. Chciał bym żebyś mi ufała wyżalała, się mi i kochała. Takiego jakim jestem. Jesteś moim największym marzeniem, jeśli powiesz że nie znaczę dla ciebie nic, moje życie straci sens. Kiedyś szukałem sensu życia, a teraz wiem że właśnie go znalazłem. Ty jesteś sensem mego życia. Jednym słowem. Kocham Cie.
- yyy - pierwszy raz słyszę aż tak wspaniałe słowa kierowane w moją, stronę. Nigdy nikt nie powiedział mi czegoś aż tak wspaniałego. Boże a ja chciałam go spławić. Patrzył mi głęboko w oczy. On tonął w moich a ja w jego. Powiedział że mnie kocha, skąd mam wiedzieć że mówi prawdę... Nie, nie Przestań! Myślisz że co ten chłopak uczył by się takiej pięknej przemowy na pamięć żeby cie poderwać i zostawić No właśnie! Więc po co się martwisz co by było gdyby? Inaczej życie przeleci ci koło nosa. Za nim się obejrze zostanę 50 letnią kobietą, bez żadnej rodziny więc zaryzykuj, chyba że wolisz zostać sama do kończ życia ? Wybieraj! Mój wybór był prosty i zapewne wszystkim znany im czulsze słowa tym głębsze.... pocałunki. Haha. No tak pocałowałam go. Tak naprawdę to teraz to się pierwszy raz całowałam. Miałam wcześniej chłopaków, ale zawsze tak wychodziło że jakoś do tego nie dochodziło. Całował przeciętnie. Haha. Skąd ja to mogę wiedzieć? A tak naprawdę to był po całunek którego nigdy nie zapomnę! Coś czuje że ta wigilia będzie wspaniała!
Oczami Klaudii
Słyszałam całą rozmowe Oli i tego chłopaka. On naprawdę musiał ją kochać.
- Kochanie , Kocham Cie - powiedział Który również posłuchiwał haha.
- Ja Ciebie też.

Oczami Justina

Klaudia Poszła, ja zostałem sam wszystkich gdzieś wywiało... Dyń don. Poszłem otworzyć a tam Chaz!
- stary - przywitalem się z kuplem który trzymał pódełko w ręce. Co to jest ? myślałem. Nagle ktoś znowu zawitał u drzwi, ale to oczywiście była moja rodzinka.
Rozmawiałem z Chazem, azarazem bawiłem się z moim rodzeństwem. Tak dawno go nie widziałem! Ponad pół roku! Mieliśmy tyle tematów do obagadnia i w ogóle.
- A słyszałem że masz dziwczynę ?
- Tak, ona jest wspaniała , piękna, ma takie piękne błękitne oczy w których można utonąć... - i tak opowiadałem Chaz'owi o Klaudii z 2 ,5 godziny. Mógłbym więcej ale mi przerwał słowami. Że mu starczy tych historii. Po jego słowach zeszdłem na dół z Jazzy i Jason'em.We szedłem do salonu gdzie usłyszałem piski Mojej siostrzyczki. Jazzy zaczeła płakać. czemu ?
- Paaaaajjjjąąąkkkk - wyszlochała.
- gdzie ?
- Tam - wskazała. Nie kłamała pod choinką był czarno pomarańczowy włochaty pająk. Teraz wiem co było w pudełku od Chaza.

Kolacja Wigilijna

Oczami Klaudii

Wszyscy usiadli do stołu. O bok mnie,po lewej stronie usiadł Justin, po prawej jego mama. Za Pattie usiadł Jerremy razem z ze swoją córką i 2 synem. Przed Justinem siedział jego dziadek, a przed mną babcia. Koło babci Wiktoria i Ola. Byłam troche zdenerwowana. Trochę ?! Bardzo, ale musiałam się ogarnąć i jako gospodarz rozpocząć wigilie.
- Witam wszystkich. No iii ... - zaczełam się jąkać. Na co Justin złapał mnie za ręke. I uśmiechnął się tak jak by chciał powiedzieć "Spokojnie." A ja zaczełam od początku.
- Więc tak teraz chciałabym żebyśmy się pomodlili. - złapaliśmy się za ręce. I Justin zaczoł.
" Panie Boże dziękuje Ci za to że jesteśmy tutaj. Że możemy cieszyć się swoim towarzystwem. Chce ci po dziękować za mojego aniołka, którego mi zesłałeś. Bardzo Ci dziękuje za nią i mam nadzieje że mi jej nigdy nie zabierzesz. Tak jak i mojej wspaniałej rodziny. Mamy, taty, Jazzy,Babci, Dziadka oraz mojego Kochanego brata. Ale miej także w swojej opiece Tte dwie wspaniałe dziewczyny Wiktorie i Aleksandere. " A ja Dodałam " Cała trójco święta Proszę Was żeby moi rodzice wrócili cali i zdrowi. Żeby najważniejsze osoby. W moim życiu, tak jak mówił mój Kochany nigdy Nas nie upuściły" Kiedy myślałam że to już koniec naszej modlitwy Wiki dalej ją ciągneła. " Maryjo matko święta, proszę żeby rodzice Oli Trafili do nieba, żeby odczuli twoją dobroć. Wieszczne odpoczywanie daj im panie. "
Justin wziął opłatek i rozdał każdemu, mi na samym końcu. Z uśmiechami połamaliśmy kawelek z naszych opłatków. (włączcie To http://www.youtube.com/watch?v=WC7khm7Op88
- Kochanie to są nasze pierwsze święta. Chciałbym Ci powiedzieć jak bardzo Cie kocham, ale nie ma takich słów na tym świecie. Jestem szczęściarzem bo mam Ciebie, kotku. Życze Ci żybym zawsze się uśmiechała. Żebyś miała dużo zdrowia żeby się mną móc opiekować. I żebyś miała dużo cierpliwości do mnie. - zrobił cwany uśmieszek.
- O tego ostatniego potrzebuje najwięcej kochanie. A tak na serio. Życze Ci dużo zdrowia i kolejnych sukcesów w karierze. A i żebyś ty miał do mnie cierpliwość, kochanie. Natępna w kolejce do składania zycia była Pattie.
- Kochanie życze ci zdrowia szczęścia i cierpliwości do mojego syna. Niech spełnią się twoje najskrytsze marzenia.
- Dziękuje pani, ale moje marzenia już się spełniły. Znalazłam miłość mojego życia, czyli pani syna rzecz jasna. Nawet pani sobie nie wyobraża jak kocham panią , Justina, twoich rodziców i w ogóle moje życie jest jak w bajce. - Pattie zaczeła płakać, no ja też.
- Niech pani nie płacze!
- Jak mam nie płakać jak wreszcie mój syn odnalazł idealną dziwczyne którą kocha. - no nie wytrzymałyśmy z oczu zaczeły nam lecieć fontany łeź. Następnie reszta rodziny między innymi Dziadkowie i tatuś Jusa. Ale nabardziej mnie zdziwiło to że każda osoba życzyła mi Cierpliwości do J-beebsa. Dziwne przecież to taki aniołeczek?!
Po mżyczeniach poszłam do kuchni po waze z barszczem. Każdy sobie nałożył, oprócz mnie. Justin nalegał żeby mi nałożyć. Oczywiście to był błąd bo mnie polał. Ja odskoczyłam od stołu. Przecież barszcz był wrzący!
- O boże cała jesteś ?!
- Debi... - nie dokończyłam to wigilia przecież. Teraz wiem czemu życzyli mi cierpliwości...
- Idę się przebrać. - Justin oczywiście poszedł za mną. Zaczełam grzebać coś w szafie i znalazłam to jakąś szarą sukienkę. Zaczełam się przebierać. Zauważyłam że w miejscu gdzie Justin mnie oblał skóra zaczeła mi schodzić. Więc wysłałam Justina do łazięki po taki krem.
Oczami Justina

Jaki ja jestem głupi. Biedna Klaudia. Poszedłem po tem krem. Kiedy wszedłem do łazinki zobaczyłem Wiktorie z testem ciążowym ?! Ona jak mnie zobaczyła schowała ręce w którym trzymała ten niby test za plecy.
- To jest test Ciążowy Wiki ?!
- Nie no co ty ?
- To pokaż! - podszedłem do niej po małej przepychance wiziełem od niej ten test. Tak wtedy wiedziałem na sto procent, to jest test ciążowy. Spojrzałem na test na którym były dwie kreski. A potem na Wiwi. Jej oczy się szkliły.
- Justin ja ja..... jestem w ciąży. - po tych słowach uśmiech zamalował się mi na twarzy. Bo przecież dziecko to jest naprawdę powód do radości tyle że jej nie było tak wesoło jak i mi.
Oczami Klaudi

-Justin - krzykęłam z pokoju. Szybko przybiegł z kremem.
- Jak na Ciebie się nie krzyknie to nic nie zrobisz... - powiedziałam wściekła. On siedział cicho, nałożył sobie troche kremu na ręce i delikatnie nałożył na moje udo. Ja syknełam, no co on powiedział." Przepraszam, nie chciałem. " Na co ja odpowiedziałam "Przynajmniej wiem czemu wszyscy życzyli mi cierpliwości do ciebie. A po zatym gorzej byś miał jak byś zrobił to chcący. Człowieku za drzwi normalnie być cie wykopała!" zaśmiałam się.

- Kiedy będziemy otwierać prezenty? - spytała się Jazzy.
- No właśnie?! - dodał Justin. Ahh te bachorki ani chwili spokoju.
- Jak pierwsza gwiazda zabłyśnie na niebie. Powiedziałam na co Justin i Jazzy orzaz Jason odskoczyli od stołu. JB wziął brata na ręce i podeszli do okna ja zrobiłam wielkie oczy a cała rodzina zaczeła się śmiać. "widać że są rodzeństwem" powiedziałam. Na co wszyscy prztakneli. Usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwami, a po chwili pojawili się w salonie Ryan i Christian. Odrazu naskoczyłam na nich gdzie byli bo przecież mili być dobrą gdzinę temu. Oni są tam gadali pod nosem, nikt ich nie rozumiał a ja nie miałam ochty dalej drążyć ich tematu. Usiedli przystole i zaczeli jeść to co im podano.
- Już jest ! Jest! - zaczeła krzyczeć mała. Więc każdy zabrał się do rozpakowywania prezentów. Pattie dostała odemnie apaszkę i perfumy, Jerremy Prtfel i także perfumy. Jazzy dostała ode mnie dużego białego misia i jakieś słodycze. A brat Jusa też zabawki. Wiki kolczyli a Olunia naszyjnik. Wtym momencie Justin otwierał pudełko w którym był mój skromny prezent. Dostał nieśmiertelnik z napisem ' Justin&Klaudia na zawsze razem " Napisane po polsku na zachęte do nauki mojego języka.
- Co tu pisze ? - przetłumaczyłam mu.
- Dziękuje ci skarbie!
- Nie masz za co. To jest taki skromny prezent dla Ciebie.
- Dziękuje. - powiedział i pocałował mnie w policzek. A także dodał że swój prezent dostanę później.
To nadszedł czas aby spróbować naszej babki którą piekliśmy zanim łamaga załamał rękę. Na szczęście może nosić rodzeństwo n atej jednej. Daje radę, ale czasem wole żyby postawił je na ziemi bo naprawdę to jest niebezpieczne te jego "wgłupy" . Babka dała się zjeść. Nie no, żartuje wyszła pyszna Justin oczywiście się pochwalił że mi przy pieczeniu pomagał. Na co ja powiedziałam po cichu. " tak w rozsypywaniu mąki " . Kiedy każdy się najadł. Jusowi przyszedł pomysł żebyśmy zatańczyli. O dziwo udało się ruszyć każdą osobe z krzesła I zatańczyliśmy do tego ( http://www.youtube.com/watch?v=LUjn3RpkcKY&ob=av2e) Justin Obją mnie w pasie i powoli ruszaliśmy się w rytm piosenki. Nasze czoła i nosy się stykały. To było piękne, ale piękniejsze było to że każdy tańczył. jedyne światłem w pokoju były kolorowe lampki z choinki. Babcia z Dziadkiem , Jerremy i Pattie, Jason i Jazzy. Oraz Wiktoria z Rayjanem i nawet Aleksandra z Chrisem ! Ohh święta! Nagle Justin oderwał ode mnie wzrok i spojrzal na rodziców. Ja również się odwróciłam i zobaczyłam nie wiarygodny widok. Całowali się, ja zaczełam bić brawo potem reszta dołączyła. Magia świąt pomyślałam.
Kiedy już wychodzili Justin powiedział że musi jeszcze nam dać prezenty. Zaprowadził mnie na icałąrodzine na mój balkon i pokazał na na gwiazdy.
- Ani ty Klaudia a ni moja mama, siostra nie dostałyście ode mnie prezentów, ale teraz chce wam wręczyć. Raczej nie da się ich dotknąć... no ale do rzeczy. Babciu - podszedł do niej - widzisz tą jasną gwiazdę ?
- Owszem .
- To twoja gwiazda nazywa się "Diane " tak jak ty, widać ją także z kanady z twojego okna bo specjalnie starałem się właśnie taką kupić. Babciu kocham Cie i ta gwiazda jest tego symbolem.
- Mamo. Widzisz tą gwiazdę. - pokazywał dalej - To jest twoja nazwałem Ja " Pattie". Kocham cię, tą gwiazda chce ci podziękować za to co dla mnie zrobiłaś.
- Jazzy. Widzisz tą gwiazdkę ?
- Yyyy którą? - spytała a Justin wzią ją na ręce.
- O taką małą , ale bardzo jasną.
- O widze!
- To twoja gwiazda każdej nocy będzie świecić tylko dla Ciebie! Mój aniołeczku. - powiedział i pocałował ją w policzek.
- Claudia. Widzisz tą nawiększą gwiazdę ?
- Tak.
- To nasza gwiazda. Ona symbolizuje naszą miłość. Jest duża i wspaniała. I nasza nazywa się naszymi imionami. Nie nazwałem jej Klaudia, bo...
- ... ja nie istnieje bez Ciebie.
- Dokładnie. Te gwiazdy dostały najważniejsze kobiety w moim życiu. Które kocham nad życie i które kochał będe.
My wszystkie się popłakaliśmy oprócz Jazzy, która jeszcze za dużo nie rozumiała i krzyczała " mam gwiazdkę! " Po dziękowaliśmy Justinowi bardzo serdecznie. Ja zproponowałam żeby zostali na noc, po chwili wachania zgodzili się. Dziadkowie byli razem , Jeremy i Pattie oddzielnie. ( szkoda) A dzieciaki spały z nami. Ja z brzdącami i Justinem oglądaliśmy nasze gwiazdy leżąc w kyrtkach i czapkach. Jak maluchy usneły położyliśmy je do łóżka a sami jeszcze chwile pooglądaliśmy gwiazdy . On jest wspaniały.
- Dziękuje Ci Kochanie. To były moje nejlepsze święta. - powiedziłam przytulając się do mojego skarba.
- Jestem za. Kocham Cie - wydukał po Polsku.
- Skąd to znasz?! - spytałam z zachwytem.
- Dla Ciebie wszystko.
- Kocham Cie - powiedziałam również po polsku. Jus mnie gwałtownie odwrócił i zaczął namiętnie całować. Po chwili zaczoł padać śnieg. Oderwałam sie od Justina i obserwowałam spadające płatki śniegu. Nagle JB zaczoł śpiewać. " Cicha noc , święta noc...itd" Po polsku! Ja się dołączyłam i tak śpiewając przypadającym śniegu i obserwowaniu naszej gwiazdy skączyliśmy fantastyczną Wigilie...



Bardzo serdecznie chce wszystkim Po dziękować za Komentarze. Bardzo mi przykro jeśli osoby, które czytały mojego bloga odchodzą, ale to jest moja wina. Za rządko dodaje

Dziękuje ; ** Kocham Was <3 wasza theklaudia
Dedykacja : Hoop ; * love040497 ; *
Tagi: Rozdział 42
26.02.2012 o godz. 15:32
Strasznie mnie boli ręka. Ja jestem głupi albo i gorzej.. To moja winna trzeba było słuchać " posłańca boga" to by cie ręka debilu nie bolała ...
- Klaudia śpisz ? Kochanie ? - powiedziałem cichutko. Nic nie odpowiedziała. Chłopaku wytrzymasz ! Przecież miałeś już złamaną nogę!No ale... A z drugiej strony nie miałem serca jej budzić,no ale bolało mnie.. No co ty jesteś dziecko ?! Potrzebujesz mamusi ze wszystkim ?! W tym wypadku moją mamą jest Klaudia... No tak potrzebuje jej. Zawsze będę jej potrzebował! A więc żeby nie zachowywać się jak bachor, wstałem po cicho z łóżka i zrobiłem jeden malutki kroczek na palcach .
- Wracaj w tej chwili do mnie ! - usłyszałem jej chichy i zaspany głos.
- Co ty nie śpisz kotek ?!
- No jakoś tak... przed paroma sekundami się obudziłam a jak usłyszałam twój krok to wiesz... To pomyślałam "Never let you go". - uśmiechnęła się cwano.
- hehe
- A więc dlaczego chciałeś mnie opuścić ?
- Bo mnie strasznie rękę boli a nie chciałem cie budzić dzióbek! Śpij dalej kochanie...
- Nie zasnę wiedząc że Cie coś boli !
- Ohhh... Maleńka, ale dopiero jest 5:30!! - na te słowa wstała od razu ale jednak trochę powoli. Spojrzała na komórkę,wściekła rzuciła telefon łóżko.Powiedziała coś pod nosem po Polsku żebym nie zrozumiał. Zazwyczaj przeklinała po Polsku, albo gadała z Wiktorią i z Olą.
- Co się stało ?!
- A weź przestań teraz komórka mi nie działa to już jest chamstwo! Laptop zdech komórka zdechła... Wszystko się wali...
- Pożyczy ci moją ! Spokojnie!
- Nie oto chodzi ! miała mnie obudzić pół godziny temu! A tak mam pół godziny do tyłu! - powiedziała zawiedziona. Podszedłem do niej i ją przytuliłem.
- Spokojnie jestem tutaj zobaczysz wszystko będzie dobrze !
- Wierze. A teraz idź na dół ja coś na siebie włożę i już idę do ciebie, ok ?
- No dobrze. - pocałowałem ją w policzek na przegnanie.
Zrobiłem tak jak mi kazała. Usiadłem w kuchni i czekałem aż mój aniołek zejdzie. W tym czasie zrobiłem sobie herbatę.Za chwilkę zeszła. W ciągłą jakieś leki z szafki i kazała mi połknąć. Przyjaźnie się uśmiechnęła.
- Kotuś, ja mam dzisiaj mase roboty, więc wiesz.... Dziesiaj spędzisz dzień ze swoją rodziną, a my weźmiemy się do pracy bo jutro wigilia.
- Naprawdę aż tak ci zależy na tej wigili ?! - spytał mało zadowolony.
- Bardzo, Kochanie to są nasze pierwsze spędzone wspólnie święta. Nawet nie wiesz jak się z tego powodu ciesze!A ty nie ?! Wiem że wolał bym z tobą siędziała i w ogóle, ale kochanie wiesz nie zawsze jest tak jak chcemy...
- Wiem , wiem. A mówiłem ci że Cie kocham najbardziej na świecie ?!
- Taaak. - powiedziałam nastawiając ryż.
- To ci powiem jeszcze raz ! Kocham Cie najmocniej na świecie! Moje serce należy wyłącznie do Ciebie kochanie !Wiesz o tym ?
- A ty wiesz że jesteś moim aniołem stróżem ? Że żyje tylko i wyłącznie dla ciebie?!- Po tych słowach się po całowaliśmy.
- Jak mineła noc ?! -spytał się Kuba ?!( ten kto nie pamięta, bo dawno go nie było. Przyjaciel Klaudi z dzieciństwa.Teraz mieszka w Atlancie pare domów od Klaudi i Wiktori. Justin go zabardzo nie lubi.)
- Kuba ! - rzuciłam się mu na szyje. On pocałował mnie w policzek co Jusowi się nie spodobało.
- Uważaj sobie chłopczyku ! - krzyknoł Justin i wstał z krzesała.
- ej ej chłopaki !
- No co ty mi zrobisz ze złamaną ręką i do tego prawą haha nic...! - powiedział chańbiąco Kubeks.
- On jest lewo ręczny to po pierwsze! A po drugie wstrzymajcie się do jasnej ciasnej, jasne ?! Czy mam Ciebie i Kube wyprość z tego domu bo dziś nie mam czasu na kłótnie ! - powiedziałam wściekła.
- Jasne ... - powiedzieli ze spuszczonymi głowami.
- Kuba idziesz budzić reszte, a Justin Do łóżka odpoczywać !
- A nie mogę pomóc ?!
- Tak pomożesz ! Masz za opiekować się swoją siostrą i bratem. Kiedy ja z twoją mamą i babcią będzie wszystko szykować na wigilie.
- Kocham Cie. Nie zapracuj się na śmierć jedynie o to cie prosze !
- Nie martw się o mnie dam radę.

- Justin !! - krzykneła moja siostra. I skoczyła mi na szyje.
- Kocham Cie ! - powiedziała przytulając się do mnie.
- Ja cie też Kocham !
- A starego ojca już nie kochasz ? - spytał się mój tatuś Jeremy.
- Kocham Kocham.
- Jak tam noc ? - spytał. Jak Jezzy poszła do Klaudii.
- Tato do niczego nie doszło! Przez moją ręke... - powiedziałem smutny. Na co mój ojciec się zaśmiał.
Cały dzień gadałem z rodziną . Dawno tego nie robiłem Kocham ich, ale tak naprawdę liczy się dla mnie tylko Klaudia nie ma dla mnie ważniejszej osoby na tym świecie! Poznałem ją przez przypadek i ten przypadek chciał żebyśmy się spotkali. Zakochali, zaręczyli, po ślubili i razem umarli, razem na dobre i złe ! Jazzy co chwile przychodziła się ze mną pobawić a mój barciszek spał. No bo to była już 19. Moja siostra też powina się już położyć. Poszedłem z nią na góre, przebrałem w piżamkę i położyłem do łóżka.
- To miłych snów kochanie. - Pocałowałem ją w czułko.
- Kocham Cie Justin. A opowiesz mi bajkę ?
- Oczywiście, ale obicasz że po bajce odrazu pójdzisz spać .
- Dobrze.
- To więc bajka. Za górami za lasamiżyła mała księżniczka o imiemiu Jazzy. Miała dwóch wspaniałych braci, którzy ją bardzo kochali. Jeden z braci miał wspaniałą dziewczyne o imieniu Klaudia. Kochał ją nad życie lecz pewnego dnia Klaudia. Znikneła. Brat małej księżniczki strasznie się martwił o Klaudie. Jazzy nie mogła tego znieść więc postanowiła ją odnaleźć. Szukała jej wszędzie. Nie mogła jej znaleźć, ale po długim czasie Klaudia odnalazła się u złego czarno księżnika Kuby. Mała dziwczynka w walce z złym Kubą wygrała i uratowala Klaudie. A wkrólestwie zapanowała radość i wielka zabawa! Mała księżniczka została królową, a jej brat ożenił się z Klaudią i żyli długo i szczęśliwie. To teraz śpij. Kocham Cie.
- Ja ciebie też Dobranoc.
- Dobranoc.
Wychodząc z pokoju wpadłem na Wiktrie, która pędziłą do łazięki. Chyba nie dobrze jej było... Przez reszte wieczoru oglądałem z tatem horory. A reszta dorosłych i młodzieży pomagała w kuchni albo w salonie coś z tych rzeczy. Kiedy było już dość położyłem się spać. Sam. Nie mogłem spać więc poszłem do kuch o dziwo była pusta. Wszystkie panie razem z moją ukochaną siedziały na kanapie i rozmawiały. Nie chciałem im przeszkadzać więc napiłem się wody i położyłem się spać... Nie świadomy tego co mnie jutro czeka...

10 komentarzy = Rozdział 42
Więc ja już pisze 42 ale kiedy dodadam to już od was zależy.
Tagi: Rozdział 41
18.02.2012 o godz. 21:55
No zaczęłam piec tą babkę :p. Tak tylko jak to się piekło... hmmmm.
- OLKA !! WIKTORIA !! - ZACZĘŁAM SIĘ DRZEĆ NA CAŁY DOM! ;P Pierwszy oczywiście przybiegł Justin.
- Boże kochanie co się stało !??!!
- Nic.
-To po co się darłaś na cały dom ?
- Ale Misiu Ciebie nie wołałam tylko Olę i Wiki! - powiedziałam słodziutko. - ale wiesz fajnie że przyszyłeś. - powiedziałam i chyliłam się po fartuch.
- To twoje! - powiedziałam on się promienie uśmiechną ?!
- Czemu się uśmiechasz?!
- Pamiętasz jak dzisiaj się na Nas wściekłaś, no miałaś powody ja się teraz zastanawiam jak mogłem do ciebie powiedzieć "Durna jesteś !" Za to powinni karać!! Jak można obrażać anioły ?! Klaudia ty jesteś moim aniołem stróżem ! Którego muszę pilnować! A wtedy sobie uświadomiłem że mogę Cie stracić a tego bym nie przeżył ! Ty nawet nie wiesz jak za Tobą tęskniłem!! Klaudia jeśli kiedyś po wierz mi że mnie nie kochasz zabije się ! Rozumiesz ty jesteś moim całym światem! Jesteś powodem dlaczego rano wstaje!! Bez Ciebie moje życie jest puste!! Kotek Kocham Cie! I przepraszam za moje zachowanie!! - powiedział. A ja no mnie zatkało!
- Justin Ja Cie przepraszam ! Nie powinnam tak wybuchać... - Popatrzył na mnie słodko.
- Nie masz za co przepraszać to mi przynajmniej uświadomiło że że znaczysz dla mnie więcej niż myślałem ! Kocham Cie i mogę Ci obiecać że ZAWSZE będziesz miała we mnie wsparcie i że zrobię dla Ciebie wszystko oprócz jednego ! Nie przestane Cie kochać !!! - po tych słowach zrobiłam się cała czerwona.
- Kocham Cie za to! - po tych słowach bardzo mocno się przytuliliśmy...
- To w czym mogę pomóc ?
- Poszukaj niebieski zeszyt w serduszka ok ?!
- Oczywiście Kotek!!
Mam! - krzykną Justin.
- To daj! - uśmiechną się na te słowa cwano i wskazał na swój policzek. Oczywiście ja zrobiłam głupią minę jakbym nie wiedziała o co chodzi i wzruszyłam ramionami.
- Nie udawaj że nie wiesz o co mi chodzi!
- No ale ja naprawdę nie wiem o co chodzi...
- Pocałuj mnie ! - Ja wpiłam się w jego piękne usta. Oj! Czemu jak on mnie całuje miękną mi kolana?! On i ten jego urok ; D
- Teraz dostane ten zeszyt ?!
- Owszem -i podał mi do ręki. Ja szybko wyszukałam przepis na babkę ;D
Wyciągnęłam miskę od miksera, umyłam a Justin tym czasem wyciągał wszystkie potrzebne rzeczy z lodówki i szafek.
- Dobra wszystko jest kotek.
- To dobrze ,to... - przerwał mi telefon. Zobaczyłam że dzwoni Mama.
- Justin ubij żółtka z cukrem ok ? - powiedziałam na co on opowiedział OK ;P
wyszłam z miejsca pracy nad czymś jadalnym :P
( Mama - M JA - K.)
K-Hej mamo ! Co tam ?
M- A wszystko w porządku a u Was ?
K- Świetnie właśnie przygotowuje z Justine i z resztą bandy wigilie. A kiedy będziecie ?
M- yyyyy.... jak wam to powiedzieć....
K - Mamo co się stało mów!!
M- W Ameryce nie obchodzą wigilii i dopiero przyjedziemy w Boże narodzenie nie możemy wcześniej, ale mam nadziej że sobie poradzicie i pokażesz wszystkim jak wygląda wigilia w Polsce.
K - Robisz sobie żarty?! Nie ogarniemy tego wszystkiego sami mamo !!!
M- Będziecie musieli!! Dam ci jeszcze tate..
T - Hej córcia... Dacie rade tylko nie póście domu z dymem liczymy na Was!! ...... Musimy kończyć. Papa.
K- COOOO ???????!!!!!! Nie rozłączajcie się jak my sobie damy rade, co ?!!! Hallo !haaalo!!
( Koniec rozmowy)
No super rzeczywiście! Nie ma to jak na nich polegać naprawdę!! Wróciłam do kuchni, a Justin cały był. W jajkach nie miałam siły żeby się śmiać, ale wyglądał komicznie...
Policzyłam że koło niego jest 12 skorupek a do babki potrzebne jest tylko 6 jaj. Nawet nie widziała gdzie są białka bo zapewne ubijał razem z żółtkami -,- Przerosło mnie, pierwsze łzy zleciały mi po policzku.
- Kochanie co cię stało? - spytał podchodząc do mnie.
- Ty rozumiesz rodzice nasz wystawili !! Robimy święta sami! Jak my damy rade ? Co ?! Bo ja nie wiem... - Przytulił mnie i powiedział...
- O co ty się martwisz skarbie masz mnie...! A w ogóle Moja mama na pomoże jak chcesz?!
- Czekaj ... Ty masz racje przecież nie jesteśmy sami! Jest Wiki , Olka, Christian, Ja, Ty i Ryan!
- No właśnie damy rade ! Dobra to w salonie zebranie! - i ruszyłam z Justinem nasze zacne 4 litery i poszliśmy do salonu. Krzyknęłam " Pożar aaaaaaaaaaaaaaaa " No i dobrze zrobiłam bo to było skuteczniejsze Niż darcie się " Olka " itd. Wszyscy nagle przybiegli. I powiedzieli na raz " GDZIE ?! "
- W ..... - nie dokańczam.
- Klaudia!! - Krzyknęli!
- No co ?! Rodzice zostawili Nas samych i sami urządzamy święta więc każdy musi coś robić ale najpierw zacznijmy od tego że w domu jest jeden wielki burdel więc wypadało by to posprzątać ! Więc każdy bierze się za porządki a ja z Justinem Bierzemy się za pieczenie ciast i za gotowanie a potem pojedziemy na zakupy pasuje ?!
- yyyyyy .... tak. - byli najwyraźniej w szoku tylko nie wiem czy przez to że pożaru nie ma czy że święta spędzamy sami ?! :P
Po zebraniu wróciliśmy do kuchni. Jak zobaczyłam to co było w misce to się przeraziłam ! Jak można ubijać żółtak z cukrem z białkami i skorupkami. Teraz przynajmniej wiem że nie we wszystkim jet taki fantastyczny ! ;P A kompletnie mnie podłamało ja się spytał czy dobrze ubił. Ale się opanowałam i wylałam to do zlewu a sam kazałam podać mu kolejne jajka.
Po chwili były już ubite.Dodałam, margarynę trochę oleju proszku do pieczenia.
- Justin Co jeszcze powinnam dodać, Sprawdź w przepisie. - powiedziałam spokojnie na co on że przepis jest napisany Po polsku!
- A no tak sorka, ale wiesz że fajnie by było gdy byś nauczył się polskiego ?
- Never Say Never Kotek. - powiedział i pocałował mnie w policzek.
Sprawdziłam a no tak! Mąka ;P Justin Miał powoli wsypywać mi do miski kiedy mikserem kręciłam w misce masę, ale jak tylko wyciągną make potknął się i połowa poszła na mnie!
- Bieeeeeeberrrrrrr!!!!!!!!!!
- Ups....
- To miało iść do ciasta nie na mnie !
- No ale ty jesteś równie słodka jak to ciasto i widocznie mi się pomyliło! - Tym tekstem chciał uspokoić sytuacje, no i widocznie mu się udało bo mi ciśnienie już trochę spadło ;P
- Dobra nie ważne! Cały jesteś ?
- Jak widać. :)
- Dobra teraz ostrożnie dodaj tą mąkę do tej masy bo inaczej zobaczysz jak się wściekam!
- Wtedy też wyglądasz pięknie.... - ja już normalnie myślałam że go zabije on! No on ! No nie mogę ! Jest za słodki, żeby mu coś zrobić.... ;P
Po małych komplikacjach wreszcie się udało.Nasze dzieło trafiło do pieca. Teraz jedynie czekać żeby się upiekło :P
- Wreszcie koniec... - powiedział opadając na krzesło. Ja usiadłam na jego kolanach i powiedziałam że to dopiero początek! I żeby się szykował bo zaraz jedziemy do miasta... Nie był zadowolony, ale i tak powiedział " Dla Ciebie wszystko Słońce"
Przebrałam się i z mojego "białego" ubrania oraz zapakowałam mojego laptopa żeby zawieść do naprawy i wzięłam trochę kasy. I szybciutko ubrałam buciki i kurtkę i pobiegłam do garażu Justina.

Usiadłam w jego Samochodzie.
- Już jestem możemy jechać.
- No ale nie sami.... - powiedział wkurzony Justin.
- To z kim jeszcze ?- Nagle wsiadł Kenny.
- O Kenny ! Jedziesz z nami ?
- No niestety -powiedział Justin...
- Biebier!
- Przepraszam...
- Spoko - powiedział Kenny. Ruszyliśmy. Po 30 minutach byliśmy w galerii. Kazałam iść Justinowi oddać mojego laptopa do serwisu,ale on powiedział że be zemnie się na krok nie ruszy... Trudno wysłałam Kennego ; D Który również się sprzeciwiał, ale jakoś się dał na mówić. Zeszło nam z 1 godzinę. Potem Justin pozował z fankami do zdjęć i dawał autografy z 10 minut, ale najbardziej mnie zdziwiło że mnie też prosili mnie o autograf :P Po chwili Justin mnie jeszcze na mówił żebyśmy przeszli po sklepach komputerowych. Weszliśmy na dział z Laptopami! Parę mi się spodobało : D Ale prawie wszystkie to Apple. U nas w Polsce żeby znaleźć laptopa tej firmy to cud...
Już po naszych wspaniałych zakupach które targał Kenny wracaliśmy do samochodu. Justin zaczął ślizgać się na lodzie na parkingu.
- Bo się przewrócisz !!
- Nie prz..... - i łup.
- AAAAAaaa - zaczął krzyczeć. Ja szybko podbiegłam do niego.
- A nie mówiłam! Coś ci się stało ??!!
- Tak ręka mnie boli ! - powiedział z grymasem.
- Która?
- Prawa!Aaaaa!! - Przeraził mnie jego wyraz twarzy! Kenny podszedł do nas i pomógł mu wstać... Ja z szalika zrobiłam mu takie coś żeby ręka mu nie spadała ( nie pamiętam jak to się nazywa :P)
Ja z Justinem usiadłam z tyłu a Kenny prowadził samochód.
- Skarbek mocno boli ?!- spytałam Patrząc na jego oczy które prawie się szkliły...
- Tak.... - powiedział cichym głosem.
- Już niedługo będziemy. - Powiedziałam łapiąc go za tą zdrową rękę.
- Przepraszam... - powiedział
- Za co ? Skarbie!
- Za to że zrobiłem ci kłopot teraz powinnaś szykować się na święta a nie zajmować się durniem...
- Nie mów tak !!Sam powiedziałeś damy rade a w ogóle oni dadzą sobie rade!! Ty jesteś ważniejszy zrozum to Kocham Cie!! I będę przy Tobie na dobre i na złe!! - wtedy lekko się uśmiechnął i mocniej ścisnął moją rękę.
- Już jesteśmy powiedział Kenny stając przed szpitalem po woli szliśmy z Justinem do poczekalni. Jak zobaczyłam tam ponad 15 osób to się załamałam, ale Jus też... Nie ma tak dobrze. Poszłam przed siebie do do jakiś dwóch pielęgniarek ..
- Przepraszam, ale ten chłopak jest z wypadku samochodowego! I nie wiadomo czy nie wstrząsu mózgu! - krzyknęłam na jedną.
- yyyy Tak to niech wejdzie bez kolejki...
- Dziękuje - podeszłam do Justina.
- Jakby cie pytali jesteś z wypadku samochodowego !
- CO?! - wtedy wyszedł lekarz i powiedział " Następny" Kazałam Jusowi iść, ale znowu powiedział że be zemnie się nie ruszy. Weszłam Z nim do gabinetu. I zaczęłam lekarzowi szczelać jakiś pic, że to był stłuczka i takie tam... Justin patrzył na mnie wściekły, ale ze zdziwieniem że ja umiem tak dobrze kłamać... Dla miłości wszystko. Po przebadaniu i zdjęciu rentgenowski wyszło że mój kochany złamał rękę ze przesunięciem ;( Kazał się się mu położyć i dać rękę na ten stolik, który był obok. Zrobił to co kazał. Złapał mnie za rękę i się na mnie patrzył.
- No to na trzy panu nastawie- powiedział lekarzy.
- 1,2 ...
- aaaaaaaaaaa - Krzyknął a mi się serce krajało na jego widok. ;( Po jego policzku spłynęło kilka łez. Nie dziwie się, sam lekarz powiedział że to nie przyjemne a zazwyczaj mówią że nie boli a i tak strasznie boli. :/
- Mówił Pan że na 3 ! - krzyknął.
- No było na 3.. - Justin przewrócił oczami.
- Teraz jedynie zagipsować! - Jak powiedział tak zaczął robić.
Już prawie kończył kiedy zadzwonił Justinowi Telefon... Wzięłam od niego i odebrałam.
(Pattie - P Ja -K)
K- Dzień dobry.
P- Witam Cie Klaudia kiedy będziecie w domu ?
K - Za niedługo....
P- A gdzie jesteście ?
K - W szpitalu....
P - CO?!?! CO SIĘ STAŁO ?!
K- Justin złamał rękę..
P - Jak ?! Kiedy ?!
K - Przepraszam zaraz będziemy to pani wszystko opowiem teraz muszę kończyć!
( Koniec Rozmowy)
- Kto dzwonił ?
- Twoja mama....
- No nie, nie miała kiedy dzwonić ?! - powiedział.
- Niech pan spokojnie siedzi inaczej wyproszę panna dziewczynę.
Oczami Pattie.

- Co kiedy będą ? - spytała się moja mama.
- Za chwile.
- To dobrze!!
- Ale Justin złam rękę!!
- Co?!!?
- Wiem tylko tyle co mi powiedziała Klaudia...

30 MINUT PÓŹNIEJ

-Przyjechali !!! - krzyknełam. We szli z grobowymi minami.
- Synku jak to się stało?
- Ślizgałem się na lodzie... i się przewróciłem.A Klaudia prosiła mnie żebym tego nie robił ale i tak zrobiłem, i złamałem rękę...Gdy by nie ona pewnie jeszcze siedział bym w poczekalni...
- Czemu ?
- Powiedziałam że jest z wypadku.... no wszedł bez kolejki... - powiedziała mocno trzymając go za zdrową dłoń.
- Na szczęście nic poważniejszego wam nie jest.
- Mamo mogę dzisiaj spać u Klaudii?? Proszę chce żeby dzisiaj była koło mnie! - z ciężkim sercem zgodziłam się na prośbę Justina... Ale cóż...

Oczami Klaudii

Justin radośnie przywitał się z dziadkami porozmawiali trochę i w ogóle. Kiedy była już prawie 22:00 poszliśmy do mnie z paroma rzeczami Justin. Wchodząc do domu byliśmy w grubym szoku! Wszyscy już spali z miotłami i ścierkami u boku ! ( co do zakupów Kenny wcześniej je do nas przyniósł)
A w domu był porządek! Kochani są!
- Justin może my też pójdziemy spać ?
- Jestem za! - poszliśmy na górę przebrałam się w piżamę. A i Pomogłam Justinowi zrobić to samo! ( sam pewnie dał by rade ale jak to on ;P)Bieber nie pozwolił mi się nawet umyć bo powiedział że nie wytrzyma be ze mnie że go aż tak bardzo rączka boli ; D Bo uwierzę:P Położyłam się delikatnie koło niego, pocałowałam w policzek i zasnęłam koło mojego anioła. :)


I co jak się podoba ?!
Boziu to już 40 rozdział :D!
Proszę Was napiszcie jak wam się podoba mój blog i ten rozdział :)
BARDZO DZIĘKUJE ZA 15 371 JEDEN WEJŚĆ ! I ZA 309 KOMENTARZY!!!
JAK ZAKŁADAŁAM BLOGA BYŁAM PEWNA ŻE TO NIEWYPAŁ ALE CHYBA NIE JEST TAKI ZŁY ?
NAPISZCIE CO O NIM UWAŻACIE!! :***
K O C H A M W A S !!! :***
11.02.2012 o godz. 15:35
I wtedy wszyliśmy do nastepnej sali,ale z batutami!! Boże !!! Nie wierze!!! Przecież ostatnio skakałyśmy na tych cudach yyyyyy nawet nie pamiętam !! Oni to są kochani!!
- Co cała sala dla nas ?! - spytała się Wiki która była w równie dużym szoku co ja.
- Tak.
- AAAAAAAAAAAAAA Ja biore tego !!!! - zaczeła się wydzierać, ale sama byłam nie lepsza :P
Weszłyśmy i zaczełyśmy się wydurniać a oni no szok ale zaraz dołączyli do nas i zaczeli się popisywać Bieber oczywście zaczoł robić Przewroty przyczym mało co nie zleciał :P
Mnie przez cały czas męczyły wyrzuty sumienia, że wydarłąm się na niego o taką błachostke, oni chcieli dobrze ale ja postopiłam jak zwykle oczywiście standar. Potem musze go przeprosić.

Oczami Oli

Oni pojechali a ja sama, oj bidna ja bidna xD
Dobra hata wolna więc można było cos porobić ........ eeeee tylko co ??? Więc z tych nudów włączyłam telewizje Pierwszy kanał jaki włączyłam to Oczywiście Mtv a w nim " gwiazdki disneya" Selena itp :P
Już na sam widok zrobiło mi się nie dobrze, pomijając że mają kilo makijarzu na twarzy, no ale śmieszą mnie takie osoby oni gadają jak im ciężko jak ich życie jest okropne itd. JA się pytam! Jakie okropne ?! Ich życie było by okropne gdyby byli nie uleczalnie chorzy albo kiedy byli by pośmieliskiem dla wszystkich znajomych a jedyne osoby które by je szanowały to rodzice i nie miały by przy nikim wsparcia! Ale nie, ileś milionów fanów na 1milion anty to jest tragedia i można się ciąć i wymyślać że jest ciężko. Tak ?? Oni nie widzą co to znaczy ciężkie życie.... Boże czemu ja się przejmuje takimi dziecmi ?! No nie wiem, może dlatego że jest durna! Tak mam niską samą ocene i dobrze mi z tym !! Wole mieć taką niż " O ja jestem najwspanialsza i najmądrzejsza i w ogóle naj. No i w ogóle nazywajcie mnie plastik !" Jak mnie denerwują takie laski! I tak skakałam po kanałach aż.... nie mogę uwierzyć!! Polonia !! Jest, to chyba będzie mój ulubiony kanał!!! Leciały jakiś kabarety !! No to jest mój rzywioł :D
Po chwili jednak mi się znudziło i postanowiłam się przejść. Spojrzałam na termometr przed wyjściem. Było - 14, ale ta temperatura nie przerażała mnie za bardzo. Przeżyje. Po paru minutach byłam już na dworze. Wszędzie biało i pięknie! To się nazywa zima a nie! W Polsce jak jest zima to albo zaspie tak że zablokuje całe miasto albo jej w ogóle nie widać! A tu pięknie biało i zimno! Ja chyba jestem jedyną osobą w mojej rodzinie która bardziej woli zime niż lato :)
Moja "przechadzka" była kierowana w strone pięknego parku. Po drodze spotykałam dużo małych dzieci bawiących się w śniegu, jedno lepiło bawana, a drugie robiła anioła. Kocham ten widok. Wchodząc do parku odrazu było widać że to nie Polska wszystkie alejki od śnieżone dzieci rzucające się śnieżkami. W ogóle tu jest inne podejście do życia niż w Poland. Tu jak jakieś dziecko do ciebie podbiegnie i się spytasz czy się z nimi po bawiasz to radzice nie biorą odrazu dziecka i nie mówią że to możebyć osoba zoboczona. W moim kraju już nie raz usłyszałam ten tekst co mnie osobiście obraża. Może i jestem delikatna, ale mi z tym dobrze. A w ogóle po czym oni mogą to sądzić?! Co źle mi z oczu patrzy ?! No nie zdaje mi się bo często dzięci do mnie podchodzą i się pytają czy się z nami po bawisz, moi świętej pamięci się zawsze dziewi skąd albo po kim ja mam takie podejszce do dzieci? Nigdy nie do szli do tego... ale może teraz w niebie ktoś im to powie. Idąc przez park widziałam także pare par które się przytulały i całowały. Jestem tylko ile ta ich miłość przetrawa bo jestem powne że nie długo. A co do par to Klaudia i Justin są aż zaskakujący ! Zaczeli chodzić ze soba pare dni po poznaniu a są ze sobą aż do teraz... Może miłość jest prawdziwa ale wątpie żeby to przetrwało bo przecież on gwazda ona zwykła z Polski!! To im się nie uda!
Po chwili usiadłam na ławce i obserwowałam jakiś chłopaków.
No i wtedy go zobaczyłam tam tego całego Maksa. Boże chciało mi się uciekać, ale przecież on do mnie nie podejdzie po tym jak na niego się wydarłam. No nawet jak tak,to go spławie. Ale i tak nie podejdzie! I tak się na nich gapiłam, aż jeden z nich się z orientował że się na nich gapie. Szturchną tego "Maksa" on się odwrócił i na mnie spojrzał i się szeroko uśmiechnoł, ale ja za to spuściłam głowe. I mówiłam sobie w myślach " żeby on tylko tu nie podszed! "
- Hej - usłyszałam jego głos. I podniosłam głowe do góry. On dalej się uśmiechał.
- EEE to znowu ty ?!
- Tak, czemu mnie tak nie lubisz co ??
- Kto tak powiedział?! - i tymi słowami się wkopałam nie chciałam go no wiecie urazic ale wyszło jak zawsze.
- Czyli mnie lubisz ?
- A ja tego też nie powiedziałam.!
- Lubisz mnie !!
- Człowieku ogarnij się! Bo masz jakiś problem! Czemu mam cie lubić albo nie jeśli cie nieznam ! Ty weź! Ja ide bo normanie jeszcze mnie zarazisz! - powiedziałami wstałam i zaczełam biec on za mną, prześpieszyłam! Porubowałam uciec więc schowałam się w małą wązkom uliczke tam było ciemnio i jakoś tak nie przyje mnie nagle poczułam na ciele czyjąś ręke byłam pewna że to Maks! Ale to co zobaczyłam było gorsze niż on!!
- O koledzy patrzccie jakaś gówniara weszłą na nasz teran - powiedział jeden z dresów.
- Może się przeyda? - Powiedział drugi.
- Nie napewno się nie przedam! Ja już sobie ide.- on złapał mnie mocno nie mogłam ucieć! Boże to było straszne zaczełam krzyczeć! Jeden zaczoł rozpinać mi kurtke a drugi mnie trzymał. Nie mogłam na to pozwolić więc znalazłam w sobie siłe i się wyrwałam. Zaczełam biec z płaczem! Oni za mną gdzieś z daleka widziałam Maksa. Zaczełam do niego krzyczeć "Pomórz "!!On zaczoł biec w moją strone.
- Co się stało ??
- Onnnnniiii mniiiiie goooniiąąą! -wyszlochałam i się przytuliłam do niego.
- Spokojnie nikogo niema!
- Co ?
- A gdzie twoja kurtka ?!
- Oni mi zabrali ! - wtedy w jego oczach widziałam strach. Boże on ma piękne oczy takie ciemne niebieskie, jeszcze takich nie widziałam !
- Masz piękne oczy... - powiedziałam w szoku. On się uśmiechnoł dał mi swoją kurtke i powiedział że jutro po nią przyjdzie bo on ma nie daleko do domu w przeciwięstwu do mnie.
- Dziękuje. I przepraszam za moje zachowanie. - nic nie odpowiedział ale jego uśmiech dał mi do zrozumienia że się niegniewa.
- A tak przy okazji jestem Ola.
- Maks :)
- Dobra to ty już idź bo będziesz chory!!
- Ok pa :* - pocałował go w policzek na porzegnanie!! Szybko piobiegłam w strone domu. Boże on był kochany ! Ja na niego tak naskoczyłam a on i tak mi pomógł ! Nie Olka nie możesz się zakochać!! Nie chcesz znowu cierpieć !
Po chwili weszłam do domu a tam normalnie świąteczna atmoswera! Ja po cicho poszłam do swojego pokuju schował kurtke i zeszłam do nich na dół. Justin i Klaudia ubierali choinke a Wiki ubierała stół na wigilie. Boże to już za 2 dni :) Pierwsza Wigilia bez moich rodziców. Chciało mi się płakać, ale się opanowałam i pomogłam im ubierać choinkę.
Oczami Klaudii

Kiedy ubierałam z Justinem i Ola choinkę. Ciągle myślałam o tym jak się dzisiaj wybgłupiłam! Zrobiłam mu awanture....
- Klaudia. - krzykła Wiktoria gdzieś z kuchni.
- Tak ?!
- No nie takaj tylko przyjdz! - przekreęciłam oczami na co Justin się zaśmiał. Poszłam do kuchni a tam moja kochana psiapsiuła kazała mi upiec babke.
- Ty człowieku babka to chyba na wielkanoc?
- Ale zrób całą makową ok ?
- Ale...
- Żadnego ale moja droga !
- No dobra tylko skończe ubierać choinkę! - i wyszłam. Już z korytarzu było widać Justina który ustroił się w łancuchy i lampiki. Pierwsza myśl jaka mi przyszła że mało mu światła sławy to jeszcze sobie lapki powiesił :P Weszłam do pokoju rozplątałam Romea i łańcuchy powiesiłam na choince a lampiki schowałam. Już prawie ubieranie się kończył zostało jedynie Gwiazda.
- To kto ubiera Gwiazde ? Justin ?!
- Co ja ? Nie ma opcji, Pani Bieber!
- Ja jestem Nowak. A co do gwiazdy nie będe się sprzeczać.
- Wiesz już niedługo będziesz panią Bieber.! - uśmiechnoł się i wził mnie na barana, a ja usadziłam Gwiazde na czóbku drzewka. Ola zrobiła nam zdjęcie komórką Justina. A Jus dodał to na TT z podpiskiem " Szykujemy się do świąt.<3 Wesołych Świąt wszystkim :D "
Patrzyłam na naszą piękną i świecącom chonike. Justn przytulił mnie od tyłu a moje ciało przeszedł dreszcz.
- Kochanie to będą nasze 1 wspólnie spędzone święta.
- Wiem
- Napewno będą to najwspanialsze świeta jakie kiedykolwiek prze żyłem ! Twutwu. Żeby nie zapeszyć.
- Tak. Niezapeszaj mój drogi niezapeszaj! - powiedziałam i wyrwałam się z jego uścisku i poszłam piec tą babke!!

Hejka :)
Ten rozdział miałam napisany Już wczoraj, ale czekałam żeby było więcej komentarzy, za które dziękuje : )
I jak? Podoba się ? Mam nadziej że tak :)
Pozdrawiam Wasza theklaudia :*****
Kocham <3333
04.02.2012 o godz. 14:29
21 GRUDNIA

Oczami Justina.

Wstałem o 11 :D jak to ja. Teraz mam wolne 27 grudnia, dobrze że ubłagałem Scoota o urlop ;D

O Godzinie 12 byłem u Klaudii ubrany w zwykłą białą koszulke ( taką galową i zwykłe czarne rurki i czarny luźno ułożony krawat. ( tak jak z sesji z Kim. nie mogę znaleźć zdjęcia).
Opadłem na kanapę.
- O mój Romeo przyszedł! Co ty tak na galowo?
- Podoba ci się?! - zrobiłem cwany uśmiech.
- No tak sexy ;) - puściła mi oczko.
- Jus.... - to powiedziała już trochę ciszej.
- Tak, słońce. - Ona usiadła mi na kolana i położyła ręce na szyi(mojej)
- Mam do Cb taką sprawę....
- Dla Cb wszystko maleńka.
- Zawiózł byś mi dzisiaj do centrum bo znowu muszę zanieść do naprawy tego mojego laptopa, bo znowu się popsuł. To jak ?? - spytała się robić oczka kota ze Shreka.
- Czemu nie ?? oczywiście że tak!!
- I jeszcze jedno.
- tak ??
- Co ja mam ci kupić bo już kompletnie nie wiem!!!
- Hahahahahahahahaha!!!! - wybuchłem śmiechem !!
- Czemu się śmiejesz !!!!!?????
- Masz mi nic nie kupować ty jesteś największym i najwspanialszym prezentem !! Po mimo przeciwności losu byłaś ze mną zawsze i wszędzie!! Wspierasz mnie, rozbawiasz ,opiekujesz nie potrzeba mi nic więcej rozumiesz ?! Kocham Cie !!! I chce jedynie żeby tak zostało!!! Kocham w Tb wszystko ten twój słodki nosek! małe słodkie usteczka! I piękne błękitne oczy, więcej nic mi do szczęścia nie potrzeba! - Powiedziałem to na jednym tchu byłem z tej gadki dumny bo była kierowana z szczerego serca!
- Ty jesteś moim skarbem wiesz ?!? Tak bardzo, bardzo Kocham Cie!!! - i zacząłem śpiewać ona się dołączyła.
- TY JESTEŚ MOIM SKARBEM WIESZ ?!? TAK BARDZO, BARDZO KOCHAM CIE!!!- darliśmy się na cale gardła!! Boże kocham ją!!! I tak z 10 minut.Aż w końcu zeszli Chris, Ola i Wiktoria. I powiedzieli na raz.
' Tu Ludzie śpią!!!"
i zaczęli nas nakładać poduszkami i wtedy zaczęła się wojna!!
-AAAAAAA Ty bierzesz Wiki i Olkę!JA Chrisa! - krzykła Klaudia.
- Ok!!!AAAAAAAAAA
Po 5 minutach
OCZAMI KLAUDII

- Boże Polki są szalone! -powiedział Chris który leżał na podłodze.A Justin dodał..
- I piękne !
- Wiktoria oni powiedzieli coś o Polkach więc i my powinnyśmy powiedzieć o Kanadyjczykach.
-No to Kanadyjczycy są...... - Wiki się zacięła :P
- Masz jakiś pomysł ? - spytała. A chłopacy na mnie spojrzeli.
- Eeeee no nie mam pomysłu.... ani oni ładni, ani śmieszni. - Powiedziałam ze śmiechem na ustach.
- Nom, racja za ładni to oni nie są! Ani zabawowi! - dodała. Justin i Chris wstali z podłogi i na nas spojrzeli i poszli obrażeni.
- Ej oni chyba nie brali tego na serio ?
- Nie wiem. - powiedziałam i wstałam z podłogi. A przy okazji po mogłam wstać "słonicy" z podłogi. Nagle usłyszeliśmy trzask drzwi. Pobiegłyśmy zobaczyć kto przyszedł, nikogo nie było czyli ktoś wyszedł. Otworzyłyśmy drzwi i zobaczyłyśmy Justina i Chrisa którzy schodzili po schodach.
- Ej chłopcy !!!! - krzyknęłyśmy. Nic nie odwrócili się ani nic. Po szli.
- Zapomniałyśmy dodać że obrażalscy. - powiedziałam.
Po 10 minutach oglądania jakiś bzdet. Usłyszeliśmy jak ktoś trzaska drzwiami.
- Ooo przyszli obrażalscy. - wtedy wtargnęli trzej muszkieterowie. Czyli Justin, Ryan i Christian!
- Wstawajcie lenie!!! - krzyknęli poważnie.
- A bo co ? - spytałyśmy chóralnie.
- A bo to. - Powiedzieli. Justin ściągnął mnie z kanapy i przerzucił przez ramie jak worek kartofli. Ja zaczęłam go bić po plecach.
- Bieber ja spadnę!!!! - zaczęłam krzyczeć i szarpać się.
- Jak dalej będziesz tak robić to na pewno. - powiedział bez uczuć co się stało z tam tym Justinem ?!
- A Ryan debilu!!!- zaczęła się wydzierać Wiwi bo z nią zrobił tak samo!
- Bądźcie cicho do jasne ciasnej jasne! - krzyknęli do nas.
- Christian i idzesz do Olki!! - rozkazali!
- Dobra. - pobiegł.
- Jus i mam tu jeszcze wisieć ?
- Ile mi się będzie podobało.
- Co Wam odbija na żartach się nie znacie ?! - spytała się moja koleżanka która wisiała na plecha swojego chłopaka.
- Najwidoczniej nie znamy się.
Po chwili zbieg Christian w rękach trzymał dwie torby.
- Powiedziałeś jej?
-Tak. Powiedziałem.
Nagle zaczęli iść A mi się zaczęło robić nie dobrze! Postawili na w korytarzu i kazali ubrać kurtki i czapki. Spytałyśmy się co chcą zrobić z takimi "nie dobrymi dziewczynkami". Oni na to że dowiemy się w swoim czasie.
Jak się ubraliśmy znowu wylądowałyśm na ich plecach. -,-
- Wy chyba nie macie zamiaru nas znosić po schodach na plecach?!
- no mamy.
- Proszę nie ja się boje Justin błagam !!!! - naprawdę się bałam!
- no dobra. - postawili nas na ziemi i pozwolili nam zejść. Wyszłyśmy a przed bramką stał Kenny!!!
-O Kenny- rzuciłyśmy się na Kennego ; D
- Co ty tu robisz ?!
-A Oni kazali mi Was pilnować.
- Im już całkiem odbija !
- No, ale dziewczyny im odbija z miłości więc to "odbicie" jest nie groźne ;) - pościł nam oczko.
- Koniec pogaduszek właźcie !
- OK nie rzucajcie się ! - weszłyśmy posłusznie do samochodu.
Zatrzymaliśmy się przed ......? No nie wiem jak to nazwać... Yyy hala sportowa ?
- Justin Gdzie jesteśmy ?
- Boże durna jeśteś! !
- Ej nie takim tonem! Nie pozwalaj sb! Co ty Sobie myślisz ! Macie do nas jakieś pretenseje że chciałyśmy się z wami po śmiać, ale najwidoczniej nie znacie się na żartach! A my przesto teraz mamy robić co wy nam każecie !!! To jest nie fer! - Zaczełam na niego krzyczeć. On chciał złapać mnie za ręke, ale ja odskoczyłam nie miałam najmnieszej chęci żeby mnie dotykał!
- Nie dotykaj mnie !!
-Ale...
- Ale nie ma żadnych ale.... ja stąd spadam. - i poszłam do przodu. Nie wiem gdzie szłam jak najdalej od niego. Co on sobie myśli, ja nie jestem jego kundlem!!! Nagle zobaczyłam go przed sobą. Miał taką nie winą, mine że zapomniałam o tych jego durnych planach, ale i tak odwróciłam głowe w bok.
- Klaudia, przepraszam ale to jest niespodzianka teraz mieliśmy wam wszystko wyjaśnić.
- Nie wierze! Justin ty się zmieniasz i boje się że tak już ci zostanie...
- Kochanie spójrz na mnie błagam Cie!- przekręciałam głowe w jego strone.
- Ja dorastam tak i ty....
- Wiem, ale boje się że Cie mogę stracić, coraz częściej mamy kłótnie.
- Klaudia my się kłócimy o Takie pierdoły!! Nigdy nic nas nie rozłączy rozmiesz!!! Prawdziwa miłość zawsze przetrwa.
- To niby skąd wiesz że to jest prawdziwa miłość ?! Przecież poznaliśmy się przypadkiem a chodziliśmy po paru dniach naszej znajomości.
- No i co ?! JAk tylko siebie zobaczyliśmy zatkało nas na poczekaniu. Ja nie mogłem wydusić słowa, tak i ty. A po zatym jesteśmy ze sobą aż do tej pory to chyba o czymś świadczy prawda! Przerzyliśmy razem tyle wspólnych chwil. Moją ustawke przetrawaliśmy! Twoje porzucenie w lesie! Nasz pierszy raz. Twoją ciąże porwanie i ucieczkę!! Nic już nasz nie rozłączy!! - ja na to nic nie powiedziałam.
- Kochasz mnie ?!
- Tak... - wtedy objoł moją twarz i zaczął całować, ja nie odwzajemniłam, ale pochwili się nie mogłam wytrzymać. To co Justin mówił to prawda nasza miłość jest za mocna żeby nas coś rozłączyło.
- To jak pozwalisz nam pokazać niespodzankę?
- Tak. - odpowiedziałam złapaliśmy się za ręce i poszliśmy w strone tej hali. Zrobiło mi się głupio. Że za taką głupote zrobiłam mu awanture.

Okazało się że ta niespodzanką jest to że chłopcy pokażą nam jacy oni zabawowi:P Jak byliśmy już przebrani w stroje na w-f weszłyśmy na sale i czekałyśmy na naszych chłopaków i na przybłęde z Kanady :D
- Po co my tu czekamy przecież równie dobrze możemy już grać ! - powiedziała Wiktoria. Gdzieś na końcu sali znalezłyśmy piłki do kosza. I przypomniało mi się nasz w-f 1 ginazjum:P
- Ej Wiwi ty pamietasz, Ten w-f kiedy graliśmy w kosza z chłopakami i ty zrobiłaś słodkie oczka do dawida a ten wpad na trenara ??
- A no pamiętam!!!Hahahahahahaha Boże a ty pamiętasz jak ty zrobiłaś to samo do Mateusza a on po kazał żebyś się pukała w głowe.
- No potem go omijałam !!hahahaha nie ma to jak nasze pprzyloty!!!
- I odloty- dodała.
- A ty pamiętasz jak wymyśliłyśmy że chłopacy, którzy noszą czerwone spodnie są gejami ?? Pamiętasz??!! - mówiłam przez śmiech...
- yyyyyyy....
- nie pamiętasz ?!
- Nie xD
- To było w 2 gimnazjum jak zbaczyliśmy Marciana, który przytulał się do Bartka!
-Aaaaa no i on w tych czeronych spodniach tragedia była!!! hahahaha!!! On potem na gwałt szukał dziewczyny, bo to rozeszło się po całej szkole xD No i do liceum się do nas nie odzywał... Ahhh ale on To było ciachooooo......
- No ciacho. - i wtym momęcie weszli. A my noooo nie mogłyśmy oboje mili czerwone spodenki xD
- Kude gejlandu chyba wrócili - powiedziałam po polsku żeby nie zrozumieli. Już prawie tarzałyśmy się po ziemi a oni patrzyli z na nas z miną.
"dolega wam coś?!"
- Czemu się śmiejecie ? - spytali się jak już sobie odpusiłyśmy.
- Nie ważne. - powiedziałyśmy. Poszłyśmy po piłki. Cwile po odbijałyśmy o ziemie i wtedy bło wejście smoka. Christian weszedł w różowej koszulce i z napisam " Piwo to moje paliwo" Którą dałam mu wczoraj od mojego taty. Normalnie już się tarzałyśmy po tej sali. Wiem że sama mu dałam no ale wiecie to jednak komiczne .
- Dobra, Justin spytaj się ich co jest napisane na mojej koszulce bo nie pojmuje. - my im to wytłumaczyłyśmy a oni dołączyli do nas przy naszy zdziwieniu Chris także. :D
- Może zaczniemy tą gre co wy na to ?
- Na to jak na lato :)
I zaczeliśmy gre ja z Justinem na WIKI I Rayan'a, ale oczywiście ta się wciągneli że onas zapomnieli i prawie nam nie podawali stałyśmy z boku. Aż w końcu wziełyśmy piłke do siadki i razem Z "przybłędą" odbijaliśmy sobie w kółeczku było super!!!! Ale jak chłopaki się zorientowali się jak się zachowali przeprosili i poprosili czy nie możemy zagrać jeszcze raz, tylko powiedziałyśmy że my gramy z " Piwo to moje paliwo" . No i wreszcie ta gra była z sensem naszym urokiem czarowaliśmy chłoapków a oni wypuszczali piłki z rąk ta gra była bista!!!
- Wygrałyśmy !!!
- No jesteście lepsze... - powiedzieli takim glosami jakby to ich nie ruszyło.
- Nie no, hamy daliście nam wygrać !!
- Nie no co wy !
- Nie umiecie kłamać!!
- No dobra ale żebyście zobaczyły wasze miny jak wygrałyście.
- :P
- W to my tacy dobrzy i co język nam wystawiacie ! O wy niedobroty!! - my podszedłyśmy do swoich łobozów i długo ich całowałyśmy. Do póki nie przerwał nam Chris i powiedział że to nie koniec atrakcjii....

I jak rozdział ?? Przepraszam że tak rzadko pisze ale jak dobrze pójdzie kolejny będzie już dzisiaj. :)
A i Chciałam polecić wspaniałe blogi :
http://love040497.bloblo.pl/
http://monschine.bloblo.pl/
http://jbstory.bloblo.pl/
http://badboyandgoodgirl.bloblo.pl/
http://smiiiley.bloblo.pl/
Dedykacja dla:
Monschine ;*
love040497 :***
Dziękuje wszystkim za komentarze :*** Boże jesteście kochani :**!!! Ale mam małą prośbę ten kto czyta niech a nie chce mu się zostawiać komentarza to niech ten jeden raz go zostawi. żebym wiedziała ile osób go czyta :*** Z góry dziękuje :**
KOCHAM WAS<33333
03.02.2012 o godz. 13:02
Aleksandra Kos - Ma 14 lat, Brązowe włosy i piękne zielone oczy. Miła, ale też zadziorna i czasem wredna, ale przed śmiercią rodziców miała inne nastawienie do życia niż teraz. Wtedy byłą rozmarzaną nastolatką, teraz wie że życie nie zawsze jest piękne i przyjemne. Jej jedynym marzeniem jest stać się dziewczyną taką jak kiedyś czyli radosną i pełną życia , i z rodzicami. Przed rodziną stara się ukryć ból i udaje radosną choć na prawdę taka nie jest...

No to nasza nowa postać, więcej o niej dojdzie w opowiadaniu :)( miałam to dodać tydzień temu :P)
A rozdział nie wiem kiedy będzie miał być dzisiaj ale.... szkoda pisać. Powinien pojawić się w tygodniu bo dzisiaj to wątpię. Ale Never Say Never.
Kocham Was i dziękuje za komentarze!!!!
Jesteście kochani!!!!
29.01.2012 o godz. 18:08
20 GRUDNIA

OCZAMI KLAUDII

Jest 20 grudnia. Za parę dni święta Bożego Narodzenia, a jeszcze nic nie kupiłam Justinowi ;D. A co do JB, To go już ze 3 dni nie widziałam. Dzisiaj ponoć kręci jakiś teledysk czy coś. Oj a ja wybieram się z Wiki i Olą do galerii, ale zapewne też z Ryanem :P Ohhhh ta Wiktoria , pamiętam jak jej chłopak zrobił jej awanturę o to że poszła na imprezę bez niego. Jak się dar że mogło jej się coś stać że on by tego nie przeżył! Hehe, jak bym słyszała Justina.
- Klaudia !!! - zaczęła wydzierać się WiWi.
- What ?!
- Złaź !!!! Jakiś typ przyszedł!!!- szybko zbiegłam z góry i w drzwiach zobaczyłam Christina ?! A do tego był cały mokry !!!
- Boże Chris !!! - podbiegłam do drzwi.
- Właź !!! - krzyknęłam.
- Dzięki - Burknął.
- Co ty tu robisz?? czemu jesteś cały mokry ? Gdzie twoja siostra ?? - pytałam zdziwiona .
- Postanowiłem przybyć do Was na święta !! - Krzyknął.
- Że co sam ?! Idiotą jesteś!?
-....no chyba ...- powiedział cieniutkim, cichym głosem.
- Dobra ja ci dam jakieś ciuchy bo jesteś cały mokry !!!

Pół godziny później ubrał się w ciuchy, które mu dałam i nakrył się kocem. Włączył telewizje i nie odzywała się ani słowem. Po chwili poprosił żeby zrobić mu coś do jedzenia i picia .
Szybko pobiegłam do kuchni zrobiłam mu herbaty i tosty :D Wiktoria siedziała przy stole.
- Jak on się czuje ?! -spytała
- A dobrze tylko nie wiem co mu do tego pustego łba strzeliło żeby samemu jechać tyle kilometrów!!!!
- SAM JECHAŁ?! - spytała bardzo zdziwiona.
- No, ale o co dokładnie chodzi to nie wiem zaraz się do wiem. - powiedziałam wychodząc z kuchni WiWi poszła za mną żeby dowiedzieć się o co biega,ale ja jej kazałam budzić Olkę.
- No to teraz proszę mi opowiedzieć jak to się stało że przybyłeś tu sam!!!
- No to było tak że nie miałem być tu sam....No bo dziadkowie Justina postanowili przyjechać do niego na święta i spytali się czy ja i Caitlin nie chcemy jechać z nimi ja powiedziałem że chce a moja siostra że nie i za to dziękuje. No więc wczoraj rodzice mnie wcześniej wysadzili na lotnisku kazali wsiąść do samolotu iże jego dziadkowie zaraz do siądą się i wyszło tak że oni nie zdążyli ja leciałem sam a do tego nie miałem kasy jak wysiadłem więc szedłem z buta tutaj , a łaskawy pan Bieber nie odbierał telefonu a potem mi już komórka padła -,-
- O boże to straszne !!!! Ale dla czego byłeś mokry ?! - On spojrzał na mnie z miną " ty durna jesteś"
- Szedłem dziewczyno 10 Kilometrów i spałem na dworcu !! A chce ci przypomnieć że jest zima!! - Dobra sorry, ja dzwonie do Justina i ...
- Się na niego wydrzesz ?! - dokończył z cwanym uśmiechem.
- Tak.

OCZAMI JUSTINA

Boże To mój pierwszy świąteczny teledysk mam nadziej że wyjdzie - pomyślałem. I wreszcie nadeszła z scena pocałunku z, której za bardzo się nie cieszyłem, bo do całowania mam Klaudie :) No właśnie gdyby nie to że była chora pewnie by wystąpiła w tym teledysku, a tak to muszę z jakąś inna dziewczyną ;(

Po godzinnej próbie pocałunku z nią, tak aż godzinne to zeszło, Bo Scoot marudził wreszcie udało się. No i Koniec a jeszcze dziś mają to skleić w całość :D
- Bieber !!! - Krzyknął głos za moimi plecami.
- Co ?! - odwróciłem się i dostałem piłką do siatki w brzuch.
- Orient !!! -Krzyknął Ryayan.
- Ja ci dam !- wziąłem piłkę i zanim ganiałem, jak za dawnych czasów zanim musiałem być uwiązany do Seleny -,-. Z Klaudią też się wydurniamy ale rzadko bo po prostu nasze skomplikowane życie nam na to nie pozwala :(
A i Fanki na tt też marudzą mi ciągle że się zmieniłem i nie jestem tym starym zabawowym JB, którego znały na początku, ale ja naprawdę nim jestem tylko że nie miałem czasu to im pokazać,ale to się zmieni ;D W tle zaczęła lecieć piosenka.
Benny Hill - Tv
A ja goniłem za moim stylistą !!!
- Złapie cie !!!! - krzyczałem.
- Po moim trupie !!! - i tak ganialiśmy w kółko, cała ekipa się z nas ryła, ale no co musiałem mu oddać!!! ;D Nagle on wybiegł i wbiegł tam gdzie stali fani za barierkami ja i tak biegłem za nim ! A moi fani zaczeli krzyczeć JUSTIN !!! JUSTIN !!! A ja im krzyknąłem Kocham Was!!! No nie są zajebiści ?!
:D W końcu złapałem drania i rzuciłem się mu na plecy. Boże mieliśmy później ubaw po pacy ja kto my :D
Jak już miałem mój teledysk na USB to wsiadłem do limuzyny razem z moim stylistą menadżerem i mamą.
Nagle zaczął dzwonić mój telefon.
- Hej kotek właśnie wracam do domu co tam ?
- A u mnie nic - powiedziała jeszcze słodkim głosikiem- Tylko mógłbyś chociaż raz odebrać tą komórkę ! - tu już na trochę odstawiłem słuchawkę od ucha!
- No to teraz odbieram kotek.
- Nie denerwuj mnie nie chodzi mi o mnie!!!
- Czekaj dam cie na głośny,już. - postawiłem telefon na stoliku.
- Chodzi mi o twojego kolegę z Kanady !!!!
- O kim mówisz Klaudia ? - spytała moja mama.
- O bracie jego byłej !!! Prze pani.
- Chrisie ?! O niego ta awantura ?!
- Tak !!!
- A może przełożymy ją jak będe w domu ?
- Nie!!!
- On spał na dworcu bo jaśnie pan nie ruszył tyłka i nie odebrał telefonu od niego !!
- Co ?!
- Nie co tylko tak, dzwonił do cb nie odbierałeś przelaz całą Atlantę i dzisiaj cały mokry przyszedł do mnie !!! - ja nie wiedziałem o co chodzi jak Atlente ?!
- Jak Atlantę ??
- Normalnie, nie miał kto odebrać go z lotniska
!
- Dobra za chwile będę !!
- Ok. pa
- PA kocham cie !
- Ta, pa !!! - odpowiedziała suchO.
JESTEM - krzyknąłem kiedy wszedłem. Wrogi wzrok powitał mnie obu pań. Czyli Wiktorii i Klaudii.
- Gdzie ta bida ? -spytałem
- W salonie.- odpowiedziała mi WiWi. Poszedłem i zobaczyłem biedaka oglądał telewizje.
- CO TY TU ROBISZ ?! - spytałem. Opowiedział całą historie. Klaudia Patrzyła jakby nie wiem co jej zrobił. A kiedy za uwarzyła że nią się patrze wyszła z pokoju.
- Boże stary sorry gdybym wiedział to bym na pewno po Ciebie przyjechał. - powiedziałem cichym głosikiem.
- Dobra, spoko nawet na dworcu fajnie się spało :P
- No weź przestań!
- Dobra :P
- JA idę zobaczyć do Klaudii bo się chyba na mnie obraziła.
- Napewno - rzucił jak wychodziłem z pokoju.
Po szedłem do jej pokoju. I zobaczyłem że leży smutna na łóżku.
- Ej mała! - dostałem poduchą w łeb.
- Nie odzywam się do Ciebie !!
- Za co ??!
- Za to że zostawiłeś przyjaciela w potrzebie!
- Ale jak bym wiedział przecież bym go nie zostawił!!! Kotek !!!
- Potem pogadamy teraz chce być sama!!
- ale...
-WYJDŹ!!!

Po godzinie spędzonej z Christianem. Klaudia do mnie przyszła i wróciliśmy do normalności nie wściekała się ani nic.
I spędziliśmy ze Sobą wspaniały dzień. Na wygłupach we 4 !!!


To jest nowy rozdział i w tym rozdziale. MAM DO WAS PYTANIE, BO MYŚLĘ ŻEBY USUNĄĆ BLOG Z POWODU ACTA. JUŻ CAŁKOWICIE NIE WIEM O CO W TYM ACTA CHODZI PROSZĘ WYTŁUMACZCIE MI TO W KOMENTARZU. BO CHYBA LEPIEJ ŻEBYM JA GO OSUNĘŁA NIŻ TO ACTA BO Z TEGO CO WIEM TO BĘDZIE JAKAŚ TRAGEDIA INTERNETU MAJĄ ZABLOKOWAĆ YOUTUBE I TT!! I NIE WIEM CZYM MAM GO DALEJ PROWADZIĆ CZY BEZPIECZNIEJ BĘDZIE GO USUNĄĆ PROSZĘ POMÓŻ CIE!!!!
( boje się że to będzie już mój ostatni rozdział ;( )
Tagi: rozdział 37
22.01.2012 o godz. 14:21
OCZAMI OLI

Wstałam o 11 a raczej spełzłam się z łóżka. Pół ' pijana' zaszłam na dół. Potem prosto korytarzem i ryp w podłoge. Jak zwykle dywan podłożył mi haka -,- standard. Poszłam do kuchni nalałam sobie zimnego mleka z lodówki ( pewnie jak mleko z lodówki może być ciepłe ? może, jak się komuś lodówka zepsuje ). Na stole leżała karteczka
' Do OLI i KLAUDII i WIKTORI '
Pojechaliśmy do L.A wrócimy za tydzień kase macie tam gdzie zawsze. Jak by co to dzwońcie. Kochamy Was <3

Wiecie co ? przyzwyczaiłam się w tym krótkim czasie że często już wyjeżdżają Boże, Klaudia to ma szczęście ponoć ma wspaniałego chłopaka kim on jest to tak dokładnie nie wiem ale ponoć to jest przystojniak i ponoć bardzo ładnie śpiewa Ale pewnie Biebera w śpiewaniu nie pobije Żeby nie było nie jestem jakąś fanką Bieber'a , ale poprostu lubie nie które piosenki np.U smile i Love Me i wiele innych. Nagle zapukał ktoś do drzwi poszłam zobaczyć i zobaczyłam przez 'judasza' Wiktorie i Rayana którzy lizali. Otworzyłam drzwi i spytałam
- WiWi po co dzwonisz do drzwi jeśli nim się jeszcze nie nacieszłaś ? - spytałam, na co ona zrobiła się czerwona jak burak.
- Noooo ..... eeeeee....
- no nie jąkaj się tak ! PS.Klaudia i Justin wrócili !
- Co ? - powiedzielli hurem.
- wczoraj, nie mów że nie wiesz ?
- nie wiem, o boże gdzie ona jest?
- w pokoju gościnym godzi się ze stratą moich rodziców...- powiedziałam zimnno jak to ja i wróciłam do kuchni na moje śniadanie.

OCZAMI WIKTORI

Przegnałam się z Raya'nem i pedem pobiegłam do Klaudii. Otworzłam cicho drzwi. Sziedziała na łóżku.
- Klaudia - obróciła się i przez łóżko skoczyła mi w ramiona.
- Stęskniłam się za tobą mała. - powiedziała za chrypniętym głosem.
- Ja też, jak się czujesz ?
- Nie za dobrze.
- Oj mała, ich poprostu czekał taki los....-przerwała mi.
- Nie o to mi chodzi !
- A co ?!
- Chyba mam gorączek i jestem śpiąca. - położyła jej ręke na czole. I odrazu zabrała, jej czoło było gorące jak wulkan.
- Boże ! Dziewczyno w tej chwili kładz się do łóżka !
- Ale...
- Żadne, ale ! Co chchcesz na śniadanie ?
- Nie jestem głodna !
- Ale musisz coś zjeść! Kładz się w tej chwili jasne ?!
- Tak! - jak wychodziłam już spokoju rzuciła mi te słowa ' Brakowało mi Cie ' ja puściłam jej oko. Szybko pobiegłam na dół do Olki, która oglądała MTV.
- Młoda, Klaudia jest chora ...- nie dała mi dokończyć.
- Co? W czym moge pomóc - boże po tych słowach zastanowiłam się " oni tą pomoc to mają rodziną ? ' .
- Nastaw wode na cherbate i jej zrób z .... - nie dała dokończyć.
- Z miodem i cytryną nie ?! - spytała się cwaniacko.
- Tak, a ja jej zrobie tosty. - poszłyśmy do kuchni robić śniadanie dla chorowitej


OCZAMI JUSTINA

Wstałem o 10:00 wziąłem prysznic i pobiegłem przywita się z mamą, która czekała na mnie ze śniadaniem Ohhh Kocham ją <3
- Witaj Justin i żegnaj, idę do koleżanki wrócę wieczorem. Paaa !
- yyyyyy pa - powiedziałem mało entuzjastycznie myślałem ze zjem z nią, ale raczej nie. ta , nie raczej tylko na pewno z nią nie z jem.
Po zjedzeniu pysznego śniadania wygrzebałem mój stary telefon z szafy i zadzwoniłem do Klaudii. (poprzedni zniszczyłem jeśli ktoś pamięta)
- Jeden sygnał ........i nic drugi i ......nic trzeci i .......nic.
Więc postanowiłem zadzwonić do WiWi.
- Halloooo Tu Wiki kto tam ? - powiedziała coś tam po Polsku. ( one zazwyczaj odbierały mówiąc coś po Polsku. A ty człowieku domyślaj się co -,-. )
- What ?!
- A to ty co tam ? - przeskoczyła na Angielski.
- Wy zawsze musicie odbierać i mówić Po Polsku ?
- A taaak ! Jak chcesz to się naucz Polskiego i nie będziemy musiały łamać język na waszym angielskim.
- Jeszcze czego ?!
- Pytasz czego ? To przyjdź tutaj i zajmij się Klaudią, bo jest chora!
- To już idę. Narka - wysłałem buziaka przez telefon.
- Ty sobie uważaj mam chłopaka !
- Wiem Paaa
-Paaa.

Ubrałem kurtkę i z zam kłem dom i poszedłem do Maleństwa.

Oczami WiWi
- Młoda zaraz do nas zawita chłopak Klaudii, więc się szykuj na szok... - mówiła przez śmiech.
- Niby czemu ?
Dyn Don

- Idź otwórz. - nic nie powiedziała tylko poszła...
A za chwile słyszę jej cieki głos
" Ona Chodzi z Bieberem !? Bo nie wiem czy go wpuścić"
Odpowiedziałam.
" No z Bieberem wpuść go" a za chwile " on nie chce wejść ! " Wtedy już zaczęłam się podśmiechiwać " a mówisz po Angielsku ?
ona " aaaaaaaaaaa no tak "
Wtedy już padłam ze śmiechu.

Godzinę po tym jak Jus poszedł do Klaudii.
Zobaczyłam jej zdjęcie ( jak śpi ) na jego Twitterze z Pod piskiem : Kocham Cie mała Miłych snów.
Nie wiem czy Klaudia była by z tego zadowolona Ale na pewno przeżyje to
- Wiki
- Co ?
- Nie pomyślałaś żeby może dać jej jakieś leki ?
- Przecież jej dałam nie czepiaj się porządnych ludzi,ok ?
- Ok, Ok.
- A ty młoda miałaś kiedyś chłopaka?
- Co to za pytanie ? Nie powiem Ci bo ty zaraz wygadasz ! - powiedziała hańbiąc moją osobę.
- Nic nie powiem to będzie nasza tajemnica to jak ?
- Nie powiem.
- To nie, prędzej czy później i tak się do wiem...
- Po marz sobie... - po jej słowach poszłam do naszego ogrodu.( oczywiście wcześniej ubierając się odpowiednio)

OCZAMI OLI

Zostałam sama. Jak to ja, włączyłam sobie laptopa weszłam na parę portali na jednym z nich pisze o Justinie i że dzisiaj będzie u Ellen. A na drugim że Justin od jutro ostro wraca do pracy i takie tam. Byłam bardzo ciekawa czy on już o tym wiem więc poszłam do ich pokoju, nie pukając w paradowałam.
- Witam młodzież i informuje Pana Biebera że Dzisiaj będziesz u Ellen. - on zrobił duże oczy.
- Przeczytałam w necie,a Ellen napisała na Facebook 'u że bardzo się ciesz z twojej wizyty u niej a ja idę się przejść jeśli ktoś się będzie ty interesował. - szybko wyszłam za nim cokolwiek opowiedzieli. Ubrałam kurtkę i poszłam przed siebie. Nie myślałam gdzie idę ani po co po prostu chciałam się przejść i przemyśleć to i owo. Czasami zastanawiam się czemu ja mam takiego pecha ? W szkole w Polsce mnie nienawidzili przez takiego jednego chłopaka. W Domu rodziców ciągle nie było, a ja zawsze miałam przesrane. Chciała bym tak stać się zimną dziewczyną która by nic nie obchodziło tylko ja bym się liczyła i nikt więcej. No wprawdzie zmieniłam się trochę ale cały czas do tego mi daleko, albo żeby przynajmniej być znowu wesołą dziewczyną , ale do tego również mi daleko. Gdzieś w parku zobaczyłam ławkę zakrytą śniegiem, na ławce na pisałam " Niech mnie ktoś pokocha" , ale zaraz pomyślałam że takimi tekstem nie stanę się osobą bez uczuciową. i ten śnieg sunęłam na niej usiadłam. Po paru minutach przybiegły dzieci i zaczęły bitwę na śnieżki Bawił się tak bez trosko to był piękny widok Za chwile do mnie dosiedli się(chyba) rodzice tych brzdąców.
- Państwa to dzieci ? - spytałam przytuloną parę.
- Tak. - powiedzieli Hurem z dumą w głosie.
- Bardzo ładnie się bawią - i właśnie w tym momencie dostałam śnieżką w twarz. To dziecko od razu do mnie podbiegło i się spytało czy nic mi nie jest, ale po Polsku !
- Kasiu ta pani cie nie rozumie! - powiedziała matka córki.
- Rozumie jestem Polką. - powiedziałam i szeroko się uśmiechałam. Na co mała dziewczynka spytała mnie czy się z nimi porzucam śnieżkami ja odpowiedziałam że z wielką przyjemnością. I Małych dziewczynek szeroko się do mnie uśmiechnęli. I zaczęłyśmy bitwę ja oczywiście starałam się w nie nie trafiaćA i był taki podział że one dwie na mnie Atakowały mnie tymi śnieżkami z całych sił a ja wreszcie poczułam się jak dziecko Po naszej bitwie dziewczynki się do mnie przytuliły i po dziękowały za wspaniałą zabawę. Ja oczywiście powiedziałam że nie ma za co. Rodzice zaprosili mnie na gorącą czekoladę. Ja powiedziałam że nie chce robić kłopotu. Oni powiedzieli że to żaden kłopot, a dziewczynki zrobiły słodkie minki i jak tu się nie zgodzić ?
Szliśmy koło mojego 'nowego'domu. Ja trzymałam obie dziewczynki za ręce, do szliśmy do małego domku, który się znajdowała koło domu cioci Wandy Weszliśmy do domu i dziewczynki od razu za ciągnęły mnie do swojego pokoju. Był cały różowy i w nim było pełno zabawek Spytały czy się z nimi po bawię na co ja odpowiedziałam tak. W ciągu zabawy spytałam się jak się nazywają i ile mają lat. Jedna nazywała się Kasia ,a druga Monika i mają 6 lat. Już po chwili Kasia i Monika zaprowadziły mnie do kuchnii.

Ich rodzice czekali już z czekoladą.Ja usiadłam na jednym z krzeseł i po dziękowałam. Zaczęliśmy bardzo miłą rozmowę, w której powiedziałam parę słów osobie, a oni opowiedzieli o tym jak tu się przeprowadzili i takie tam. Byli bardzo mili

Wybiła 18:00 podziękowała za wszystko i pożegnałam się z całą ich rodziną. Dziewczynki nie chciały żebym szła, ale obiecałam że jeszcze kiedyś przyjdę do nich. Wyszłam z ich miłego i 'ciepłego' domu. Było już trochę ciemno. Wyszłam na zaprószony śniegiem chodnik i nucąc piosenkę Ewy farny ' Cicho ' lekko podskakują.
- Hej - podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Yyyy kim jesteś ?
- A jestem Max mieszkam parę domów od Ciebie widziałem jak bawiłaś się z tymi dziewczynkami w parku... - przerwałam.
- I co teraz się będziesz się ze mnie śmiał że zachowuje się jak dziecko !?Dzięki, ale nie chce tego słuchać jasne ?Spadaj. - powiedziałam sucho i przy śpieszyłam krok. On zrobił to samo.
- Nie, nie, Uważam że to było słodkie.
- Uważaj bo uwierzę! - powiedziałam bo znałam takich gości.- Spadaj, znam takich ludzi nie chce być kolejny raz zraniona przez takich typów jak ty !
- Ej przepraszam ,ale nie chce cie zranić tylko zaprzyjaźnić.
-Na ulicy kiedy jest ciemno? Śmieszne. Spadaj ok ?
- No dobra, ale i tak się na Ciebie nie obraziłem - powiedział to i gdzieś poszedł. A ja sobie pomyślałam że może on nie jest taki zły ?! Ale zaraz pomyślałam co ja sobie głowę zawracać tym chłopakiem ?! Za chwile zapomniałam o tym chłopaku i wróciłam do nucenia i skakania w drodze powrotnej

Kiedy wróciłam, zobaczyłam wszystkich w salonie przy telewizorze, na którym leciał Bieber u Ellen. Mnie to to nie obchodziło tylko powiadomiłam wszystkich że wróciłam i że jak są do mnie jakieś pytania to proszę zadawać jutro. Poszłam na górę wzięłam prysznic przebrałam się w pirzame i włączyłam na DvD Karate Kid z Jadenem, ale oczywiście w połowie zasnęłam...

Dzisiaj cały dzień spędziłam z Justinem Gadaliśmy śmialiśmy się i w ogóle było super tak jak zwykle <3 Tylko szkoda że musiał już iść, ale teraz mogę zobaczyć go w telewizji. O już jest

U Justina na wywiadzie.

Wszyscy zaczęli bić mi brawo, a dziewczyny piszczeć. Przywitałem się z Ellen i zaczęliśmy wywiad.
( E - Ellen J- Justin.)
E- Justin Co się z tobą stało że miesiąc nikt cie nie widział nie byłeś na twitterze ani na facebook'u ?
J - Ratowałem swoją miłość.....
E - Aha , czyli dalej jesteś z Claudią ?
J - Czemu miałbym nie być? Kocham ją a ona mnie.
E - UUUUUU myślisz że to jest ta jedyna?
J - Tak, nigdy nie spotkałem aż tak wspaniałej dziewczyny jak ona i jeśli ona będzie chciała to z chęcią spędzę z nią całe życie.
E - To wspaniale mamy nadzieje że tak będzie !
E - Justin co z twoja karierą ?
J- a co ma być ? Tak jak na pisałem 'Wracam ' i chciałbym przeprosić każdego fana za to że na chwile przerwałem karierę, ale miałem pewne problemy osobiste.
E - Jus nie dawno wrzuciłeś to zdjęcie na twittera..- i na tablicy ukazało się zdjęcie Klaudii, które dzisiaj wrzuciłem jak spała.
J - Oooooo mój kotek. - powiedziałem i pościłem buziaka w stronę kamery.
E - Na prawdę ją bardzo kochasz, prawda ?
J - Tak jest moim życiem.
E - Co byś zrobił gdyby jej się coś stało ?
J - Nie wiem, napewno czuwał bym nad nią i się za nią modlił.
E - Słodkie Co do wiary to ty jesteś bardzo przywiązany do Boga, prawda ?
J - tak, Bogu zawdzięczam wszystko co mam czyli talent, rodzinę, przyjaciół, FANÓW Którym bardzo dziękuje za wszystko i Klaudie.
Potem zadali mi jeszcze parę pytań wywiad dobiegł końca.
Potem wróciłem do domu i położyłem się od razu do łóżka i jescze tylko wysłałem do niej takiego SmS'a ' Moja maleńka wracaj szybko do zdrowia. Kocham Cie miłych snów. ' ona odpisała. ' Oglądałam wywiad,ale mnie nachwaliłeś Dziękuje, dobranoc. Też Cie Kocham Mam nadzieje że się spotkamy jutro papa ' Jak przeczytałem napisałem jeszcze ' Kocham Cie. Dobranoc ' Ona od pisała 'Ja Ciebie też. Dobranoc.' i Potem już zasnąłem z myślą że jestem największym szczęściarzem świata...



Jak rozdział ? Pisałam go cały dzień mam nadzieje że się podoba? I chciałam wam zrobić niespodziankę i napisałam z dnia na dzień. ( mam nadzieje że może być taka niespodzianka ) A i nie mam zbytnio czasu powiadamiać o rozdziałach więc przez te dwa tygodnie sprawdzajcie częściej, bo będę częściej pisać bo mam wolne ( FERIE!
I Proszę o Komentarze ! I dziękuje za tamte pod tamtym rozdziałem
Kocham Was <3333
Tagi: Rozdział 36
16.01.2012 o godz. 19:54
Nie mam weny ani pomysłów na dalszy ciąg a zazwyczaj jak czytam jakieś opowiadania to nagle fajne pomysły mi do głowy przychodzą, więc chciałabym żebyś w komentarzach polecili mi swoje blogi które chętnie poczytam ( z opowiadaniami ) Z GÓRY mówie że nie chce od gapiać od innych tylko poczytać i wymyślać nowe rozdziały żeby nie było. Mam nadzieje że mi pomożecie Z góry dziękuje.
15.01.2012 o godz. 17:25
Nie mogła uwieżyć własnym oczom to on stał przednią ze spuszczonym wzrokiem.
- Justin Synu...- rzuciła się na niego i zaczęła przytulać. On pocałował ją w policzek i cicho do jej ucha powiedział ' Przepraszam, Bardzo Cie Kocham mamo '. Pati dawno już tego nie słyszała od syna i bardzo cieszyła się że syn wrócił...
- Dzień dobry, Pani. - powiedziała po cichu Klaudia, która wyszła za rogu. Klaudia spodziewała się że mama Justina ją nienawidzi, ale wyszło wręcz przeciwnie postopiła tak samo ja z Justinem.

OCZAMI KLAUDII
(GODZiNA 19:00 )
O 16:00 przyjechali moi rodzice i wszystko sobie wyjaśniliśmy, i na szczęście pozwolili mi być z Justinem Ale wprowadzili kilka zasad:
- nie śpimy w jednym pokoju.
- mamy być już o 20:00 w domu.
- jak na razie mamy sobie odpóścić z ... domyślacie się co nie ?
- Justin wraca do śpiewania.
- Ja do szkoły ( no tej domowej )
- mamy więcej nie uciekać.
- żadnego łażenia po klubach i imprezach!

Justinowi nie pasowały zasady a szczególnie dwie. Czyli kluby i .... wiecie co
Dzisiaj jest 15.12.2011r. dzisiaj będziemy wracać do Atlanty. Ja jade z rodzicami, a Justin i Patii samochodem Jusa. Chciałam jechać z Justinem, ale nam zabronili razem jeździć Ale trudno ważne żebyśmy byli razem Pożegnałam się z Justinem i wsiadłam do smochodu rodziców. A i bym zapomniała mój kochany dodał już pierwszy wpis na Twitter'a : "Wracam " Ohhhh on to jest.... Ja włączyłam swoją mp3 i zanurzyłam się w słodkim śnie....

Byliśmy od Justina dużo szybciej bo on chciał sobie skrócić drogę i zabłądził -,- . No ale on i jego mam trafili już na dobrą drogę . Za godzinę będą chyba że znowu skróci sobie droge. Poszłam przywitać się z moim kochanym domkiem Pobiegłam jak najszybciej na góre zapaliłam światło i zobaczyłam że jakaś dziewczyna śpi w moim łóżku!
- AAAA! Kim ty jesteś ?! - dziewczyna z lekko kręconymi brązowymi włosami wstała jak oparzona . I wtedy zobaczyłam że to .....
- Olka ?!
- Klaudia?! - rzuciłyśmy się w swoje ramiona i zaczęłyśmy krzyczeć ze szczęścia nie widziałyśmy się z dwa lata Moja kochana kuzyneczka <3
- Boże jak ty młoda wyrosłaś !
- No
- Co ty tu robisz ? Co tam u wujka i cioci ? - po moich optymistycznych słowach ona nic nie mówiła.
- Mała co się stało ? - spytałam
- Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym i od teraz moimi opiekunami są wujek i ciocia czyli twoi rodzice... - ta wiadomość mną wstrząsła . Zaczęłam płakać.
-Nie płacz to już przeszłość. - mówiła to zimno jakby to ją nie obchodziło.
- Przepraszam, ale ... - pobiegłam i rzuciłam się na łóżko w pokoju gościnnym i płakałam.

OCZAMI OLI

Ona pobiegła pewnie żeby sobie w spokoju popłakać mnie już śmierć rodziców nie ruszała. Wypłakałam się już i płakać nie chce ! Spojrzałam na zegarek 23 :09 no nie źle Poszłam na dół do kuchni wzięłam coś do zjedzenia i poszłam do łóżka. Włączyłam sobie jakąś komedie i oglądałam, nie chciałam iść do Klaudii bo wiem jak ja się czułam wtedy wolałam być sama niż z kimś nie wiem ale to trochę dziwne...
Kiedy film się skończył poszłam spać. Moje życie to jeden wielki nie wypał....

..........................................................................................................................................................................................*

Bardzo dziękuje za komentarze i przepraszam że znowu tak rzadko pisze, ale nie mam na stałe mojego laptopa a jak dostane to staram się pisać rozdziały dla Was. Jak się podoba ten ? Wkracza do niego nowa bohaterka, ale nią opisze później
Kocham.....................................................................................................WAS <3
Tagi: Rozdział 35
15.01.2012 o godz. 16:14
TYM CZASEM U RODZICÓW KLAUDII.

- Jak oni mogli ?- spytał mąż Ali.Wtedy kiedy leżeli już w łóżku próbując zasnąć.Sen rodziców Klaudii nie "odwiedzał" za często. Cały czas żyli w obawie czy ich dzieci żyją. Minoł już miesiąc kiedy uciekli, policja powiedziała że to jak szukanie igły w stogu siana.
- Jak my mogliśmy ? - spytała się swojego męża. Ala cały czas uważała że oni nas zranili uciekając, a teraz co ?! Chyba nie przeszła na Strone mamy Justina ? Czyli " To poczęści nasza winna bo zabroniliśmy się spotykać". Strach ogarnoł Michała.
- Że co ?! spytał podniesionym głosem. Pani Alicja odwróciła się w jego strone...
- Tak to nasza winna, my zabraliśmy naszą córke i zabroniliśmy się spotykać z..... - przerwał.
- Z tym gówniarzem. - ona spojrzała na niego wściekła.
- Nie mów tak o Justinie Nie pamietasz że on uratował jej życie 2 razy ?! Nie pamietasz jak rozpaczał jak ją porwali ?! Nie pamietasz że robił wszystko żeby była szczęśliwa i nie masz prawa go tak nazywać ! - zapadła grobowa cisza małżonkowie patrzyli sie na Siebie nie za milym wzrokiem.
- To nie jego winna że serce było śliniejsze i kazało ratować swoją miłość... - potych słowach rozpłakała się i przytuliła do swojego małżonka...

OCZAMI MAMY JUSTINA I DZIADKÓW.

niemogła spać i pałętała się po kuchni. Tu coś zamiatała tam coś ścierała, robiła tak codzienie od kiedy Just uciekł. Bardzo Kochała synna i chciała żeby był szczęśliwy, a teraz co Uciekł razem z Klaudią. DO teraz w jej głowie krąża słowa synna " Ide ratować moją maleńką " i odjechał z piskie opon ...
- Kochanie... - Powiedział ojciec Patii.Spojrzała na niego jakby nie wiedziała o co chodzi. A tam w środku wiedziała bardzo dobrze....
- Co ?
- Sprzątarz, myjesz. Wiem że jest Ci ciężko tak samo jak nam wszystkim, ale jak myślisz , Justin był by z nas zadowolony?! On jest bardzo zdolnym chłopakiem i sprytnym napewno się gdzieś schowali przeczekają i wrócą z nadzieją że pozwolicie im być razem... - powiedział i podszed do córki przytulił i pocałował w czoło.
- Kładz się spać za nie długo wrócą.
- Napewno ?
- Napewno... - powiedział bardzo pewnie choć pewny nie był.
- To ja pójde coś pocztać oberzeć, bo i tak spać nie moge...
- Dobrze, ale ja pójde już spać. Dobranoc. - Odpowiedziała cichym głosikiem.
Położyła się na kanapie wzieła książke, którą zaczeła czytać pare dni zanim uciekli, teraz chciała dokończyć. Po jednej przecztanej kartce uświadomiła sobie że nie wie co tam było napisane. W jej głowie bylo za dużo myśli żeby mogła się skupić na czytaniu, więc włączyła telewizor przy, którym zasneła...

NASTĘPNEGO DNIA

DYN DON DYN DON

Pati obudził dzwonek do drzwi, która spojrzała na zegarek ( godz. 10:10 ) Wstała leniwie z myślą że to listonosz, który znowu przyniósł jakieś rachunki. Otworzyła drzwi...
- Justin ?!

PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM I PRZEPRASZAM że tyle nie pisałam wiem że straciłam pewnie mnóstwo uczestników. Ale nie miałam wenny i czasu.
Mam nadzieje że rozdział się spodoba. ( jeśli jeszcze to ktoś czyta).
DEDYKACJA :
HOOP ( Justyny ** ) Która pomaga mi dodawać rozdziały bo u mnie coś się popsuło.
I obiecuje że postram się dodawać częściej.

Tagi: Rozdział 34
29.12.2011 o godz. 17:40
Od 2 dni zastanawiam się nad usunięciem mojego bloga bo zdaje mi się że jest beznadziejny. To po pierwsze, a po 2 to chyba nikt tego nie czyta oprócz tych paru osób... Więc po co mam go dalej prowadzić !? Rozdziały pisze coraz nudniejsze...
Przepraszam, ale raczej usunę theklaudia.bloblo.pl. Bo po prostu nie nadaje się do pisania....
11.11.2011 o godz. 21:12
NASTEPNY DZIEŃ.

Obudziły mnie promienie słoneczne,które dobijały się przez przez niebieskie, pofalowane zasłony. Przewróciłam się na drugi bok i ujrzałam jego... Zakryty po szyje fioletową pierzyną. Jego usta delikatnie otwarte, a fryzura w nieładzie. On wyglądał prze słodko. Jak to on :) Przyglądałam mu się tak jeszcze przez pare minut. Obserwując każdy nawet najmniejsz kawełek jego twarzy. na policzku miał biała kreske. Wyglądał tak jak z obrazka... No właśnie! Obrazek! Można było by go namalować:). Co prawda nie będzie to łatwe, ale można spróbować. Błyskawcznie a za razem po ciuchu wstałam i wyszłam z sypialni.Na końcu korytarza było okno. Zawascynowało mnie... Nie wiem czemu. Poprostu coś takiego na siłe mnie tam ciągło. Krok za krokim coraz bliżej okna... Z każdą sekundą coraz większa ciekawość - co przez nie widać?- pytałam się w myślach. Każdy pewnie by pomyślał że to głupota bo przecież co fajnego czy pięknego można widzić przez takie zwykłe okno?! Ale ja uważam że takie zwykłe okno może pokazać wiele. Ludzką tragedie, a nawet śmierć albo szczęście czyli mniej więcej rzeczy złe i dobre. Wreszcie podeszłam do okna. Przez nie zobaczyłałam piękny, nie piękny nie do opisania widok. Wschód słońca! To jest dużo ciekawsze, niż malowanie Justina ( dobrze że tego nie słyszy :P )! Czyli maluje wschód słońca! Tak tylko teraz znajdz jakieś farby! CUD NAD WISŁĄ!

Pochwili poczułam że jest mi strasznie zimno... ? Spojrzałam na sb i zobaczyłam że jestem naga! Przez tą fascynacje nie zauważłam! Ze śmiechem na ustach poszłam do garderoby nażucić na sb jakiś ciuch. Ubrałam pierwsze lepsze spodnie i bluzke. I wybiegłam z garderoby. ( Nawet nieubierałam biustonosza tylko dolno część bielizny) Bo takie zjawisko jakim jest wschód słońca nie zdaża się codzienie;) ( to znaczy codzienie tylko że ni każdemu chce się wstawać ;)) Tak wcześnie, a szczerze to nawet nie wiem która jest godzina :D
Zabrałam wszystkie mi potrzebne rzeczy usiadłam na piaski. Nogi złożyłam po "turecku" i zaczęłam szkicować albo inaczej to nazwać to wpadłam w trans. Malowanie, szkicowanie to moja pasja, do której zachęciła mnie, bardzo bliska mojemu sercu osoba.Jak umarła rzuciłam malowanie, szkicowanie i inne takie duperele... Dzięki Justinowi wróciłam do tego co kiedyś kochałam i teraz kocham. Malowanie to moje życie, ale nie ukrywajmy że maluje ładnie ;) Kiedyś straciłam pare osób na raz, które kochałam. A teraz zyskałam wspaniałe życie i jego... Nie oddałabym go za miliony, miliardy i biliardy. On jest mój i chciałabym żeby tak zostało...

Oczami Justina
Obudziłem się jakąś godzinę temu, a Klaudii dalej nie zastałem w łóżku... Ona jest taka wspaniała. Jest moim aniołem stróżem. A raczej była, jest i będzie.

Postanowiłem wstać. Ruszyłem w stronę garderoby. Po wybraniu stroju na dziś. Wszedłem do łazienki z rzuciłem bokserki w wszedłem pod prysznic. Ciepłe krople wody spływały po moim nagim ciele czułem się wspaniale, a wręcz bosko. Jedynie teraz brakowało mi Klaudii. Pamiętam jak pierwszy raz ją zobaczyłem. Hehe. Ona mnie oszołomiła, stałem przednią jak wryty. Jej uroda i w ogóle. Dopiero jak się odezwała jakiś impuls doszedł do mózgu i wtedy poczułem coś więcej niż miłość... Czasami myślę że ona na mnie nie zasługuje, bo przecież ona jest wyjątkowa. A ja zawsze zapewniam jej niebezpieczeństwo przez moje kochane, ale jednak trochę nachalne i nie przewidywalne fanki. Kocham Ją i do póki będę żył zawsze ją ochronie przed złem świata...

Po po bardzo przyjemnym prysznicu zeszyłem po kręconych schodach do kuchni. Wciągnąłem mleko z lodówki, a idąc koło okna ujrzałem ją... Siedziała na piasku i malowała. Patrzyłem na nią ładne 5 minut aż w końcu ona odwróciła głowę nie pewnie w moją stronę... Uśmiechnęła się i pomachała mi swoją małą rączką... Po chwili wstała i wesołym krokiem gdzieś po biegła. Za parę sekund usłyszałem trzask drzwi i jej słodki głosik.
- Cześć Kochanie. - wbiegła radosnym krokiem do kuchni, stanęła na palcach i musnęła moje usta. Chciałem przedłużyć pocałunek ale za szybko uciekła. W skoczyła na blat kuchenny i chwyciła jabłko z miski. Prze rzuciła ze lewej reki do prawej i ugryzła. Z uśmiechem na ustach. Ja stałem i przyglądałem się jej urodzie.
-Co się tak patrzysz? - rzuciła ze śmiechem przełykając jabłko.

- A co zabronisz ?! - spytałem się łobuzersko. Ona przechyliła głowę w bok i ugryzła kolejny kawałek jabłka. Jej długie brązowe w włosy leżały na jej ramieniu. Jeszcze chwile jej się przyglądałem, a ona mi... W końcu głośno wybucha śmiechem, wstała i pobiegła gdzieś wesołym krokiem.
- Gdzie idziesz ? - spytałem się na co nie otrzymałem oczekiwanej odpowiedzi. Po około minucie u słyszałem. Rihanna - We Found Love
Wyszedłem z kuchni i zobaczyłem ją niosła radio.
- Zabawimy się ? - spytała ja się uśmiechnąłem w ziołem od niej radio i za postawiłem na na stoliku. A sam pod szedłem do Klaudii, ona przejechała po mojej klacie.
- Słodka jesteś... - powiedziałem zadziornie. Na co ona że wie o tym tak samo dobrze jak wie że mnie kocha....
Po chwili zaczęliśmy nasz dziki taniec... Ona snuła się jak wąż. Robiła seksowne ruchy, które mnie podniecały.;D Każdy wie że jestem pies na kobiety, a szczególnie na tą jedną! Małą i kochaną! Po chwili znaleźliśmy się w sypialni ja rzuciłem ją na łóżko.... a dalej sobie do powiedzcie.;)

- Kochanie chodź!- poganiałem ją żeby wyszła wreszcie z tej łazienki, no bo godzina to ujdzie, ale już prawie 3 godziny tam siedzi ludzie ile można? Nagle wyszła w spódnicy i w zwykłej bokserce, ale wyglądała fantastycznie....

Leżeliśmy na plaży oglądając zachód słońca... Głaskałem po głowie mojego anioła.
- Kocham Cie! - powiedziała. Na co ja powiedziałem tym samym.
Robiło się coraz ciemniej.
- Skarbie chodźmy do domu.- powiedziała na co ja wziąłem ją na ręce i przeniosłem, aż pod same drzwi.
- No otwieraj Romeo! - zaśmiała się. Na co ja zacząłem szukać po kieszeniach tych kluczy. Po sprawdzałem w każdej kieszeni po 3 razy i nie ma! Wzrok Klaudii robił się coraz bardziej niecierpliwy...
- Skarbie jest taka sprawa że Klucze najwidoczniej zostawiłem w domu... - ona zrobiła wielkie oczy.
- To znaczy że nie wejdziemy ?!
- No..... raczej.
- Oj ty geniuszu! - Krzyknęła i się odwróciła plecami.
- Przepraszam, ale za to czeka nas noc pod gwiazdami.- Powiedziałem na co ona odpowiedziała długim pocałunkiem.

- Justin to co spędzamy święta bez rodziny? Jak ty to sb wyobrażasz ? - spytała płaczliwym głosikiem.
- Nie wiem, ale powiem Ci jedno jutro się oto pomartwmy, a teraz żyjmy chwilą.- Po moich słowach mocniej się we mnie wtuliła. I chyba zasnęła, a ja sobie uświadomiłem że drzwi są otwarte bo jak klucze zostawiłem w domu to w jaki sposób mogłem je zamknąć ?! Głupek! Ale dzisiaj już przebolejemy ;). I po po okołu zasnułem przy boku mojego aniołka.

CIĄG DALSZY NASTĄPI

Przepraszam że tyle nie pisałam, ale nie miałam czasu i weny. I w ogóle moje życie nie jest już takie same jak zaczynałam bloga. Strasznie się zmieniło... Na lepsze na szczęście. Mam nadzieje że nie straciłam czytelników?
KoChAm WaS!<3
Tagi: Rozdział 33
07.11.2011 o godz. 17:57
- Klaudia.... moge ci także obiecać żę nie opuszcze cie aż do śmierci. - po tych słowach unklękłem, a Klaudia zakryła ręką twarz. RAZ KOZIE ŚMIERĆ.
- Klaudio Natalio Nowak wyjdziesz za mnie? - wydusiłem to wreszcie z siebie! Ona najwyraźniej była w szoku. To jedno słowo zmieni całe moje i jej życie.
- TAK!- krzykneła i rzuciała mi się naszje.
OCZAMI KLAUDII *****
Zaczeliśmy się turlać się po plaży. Raz ja na górze, raz na dole. Skojarzyło mi się to z czymś, ale....... czemu nie?- Justin nie masz czasami ochoty na.... - on się tylko uśmiechnoł.
- Skarbie ja przeważnie jestem taki..... , a nie ty! - zaśmiał się. I musnoł moje usta.
- Ale to może troche później a teraz chce ci coś pokazać - podniós się i wzioł mnie na ręce. Ach ten Justinek :* Położył mnie na czym miękim, a ja tylko usłyszałam dzwięk zamykających się drzwi. Poczułam nie zięmski zapach! Otworzyłam oczy było tu strasznie ciemno.
- Justin, gdzie jesteś? - krzyknełam.
- Wszędzie - usłuszałam jego aksamitny głos który rozniósł się echem po pokoju. Zanim zdąrzyłam wydobyć z moich ust jakie kolwiek słowo usłszałam.
- Idz po ścierzce - nie wiem skąd te słowa się wydobyły ale wiem że to jego zwarjowane a zarazem romantyczne pomysł w które nie wchodze. Nagle zobaczyłam że coś się zaświeciło na podłodze. To była czerwona lapka która się zaczeła powoli rozświetlać, kiedy się wreszcie zaczeła świecić to nagel zapaliła się reszta która zrobiła się w druszke tak jak Jus mówił. Światełka również się zapaliły na ramie drzwi i na klamce. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam taką całą droge z czerwono- białych światełek ( patriotyczenie zrobił ;)) Światełka doprowadziły mnie do drzwi. Otworzyłam je a tam było normalnie światło się świeciło było tak jak zawsze. Ale kiedy zrobiłam jeden krok wszystkie światła zgasył, a na ścia nie pojawił się napis " Ubierz to " i nagle światła rozświetliły się na piękną sukienkę.
Kiedy ubierałam ją myślałam jak on to wszystko zaplanował zrobił...
- To jeszcze nie wszytko! Kochana! - uchyszałam znowu głos który rozniósł się echem.
- To co jeszcze ciekawego ? - spytałam.
- Hehe zobaczysz! - głos się rozniósł po całym pokoju. Przebrana zeszłam po schoda i zeszłam do salonu wktórym było setki świec i roschodziła się cicha muzyka. ( Dirty dancing - Time of my life )
Na środku salonu leżały dwa koce wino i truskawki w lukrze na jednym z kocy leżał Justin ubrany w czarną koszulke i białe rurki.
- Chodz tu skarbie ! - powiedział swoim słodkim głosem. Położyłam się na kocu.
- Hej mała, nichciała byś zatańczyć? - spytał śmiesznie ruszając brwiami.
- Może bym chciała - powiedziałam. Pomógł mi wstać i zaczeliśmy zmysłowy taniec. Każdy nasz krok był jak profesjonalnych tancerzy. Każdy ruch zmysłowy, a to wszystko magiczne. Nagle Justin spojrzał w moje oczy i powiedział.
- Kocham Cie i nie opuszcze aż do śmierci. Amen
- Wzajemnie - wyszeptałam.
Po naszym zmysłowym tańcu. Długo rozmawialiśmy i karmiliśmy się wzajemnie truskawkami ;) Było Bosko!
- Justin ja idę się wykąpać, papa -powiedziałam. A on się tylko cwano uśmiechnoł.
- Co ?
- Do kąpili też mam niespodzankę. Chodz. - złapał mnie za ręke i zaprowadził do łazięki gdzie było mase płatków róż i wanna pełna wody.
- To teraz czas na kąpiel. - powiedział i spóścił moje ramiączka, a one zleciały razem z sukienką. Zaczeliśmy nasz namiętny pocałunek, ja zdjełam justinowi koszule i spodnie, a on mi biustonosz. Zaczoł mnie całować po moim biuście ja jękłam. Uklęknoł i zębami zdjąmi ostatnią rzeczy mojego ubrania. Położył mnie do wanny i a sam zdjoł swoje bokserki i położył się koło mnie. I zaczliśmy nasze pieszczoty. Po naszych igraszkaspytałam Jusa.
- Co teraz będzie?
- A co ma być po kąpieli, pójdziemy do.....
- Nie o to mi chodzi!
- To o co??
- O to że my uciekliśmy a rodzice, twoja kariera?
- Mam karire w dupie, a do rodziców wysłałem sms. Że jesteśmi bespieczni i że uciekliśmy za to że nie pozwolili nam być ze sobą. A telefon rozwaliłem żeby nie mogli nas namierzyć. Nie martw się jakoś to będzie. - powiedział pocałował mnie w czoło, ja wziełam łyk wina z kilisz, który stał na rogu wanny i zasnełam w tulona w Justina. Przynim wreszcieczułam się bezpiecznie.
CIĄG DALSZY NASTĄPI

Wreszcie dodałam. Przepraszam że tak długo nie pisałam ale nie miał czasu ani weny. Mam nadzieje że się rozdział spodoba :) Nowe rozdziały będe także dodawała na http://love333.bloblo.pl/ bo czasmi nie będe mogła dodać tutaj z pewnych powodów Dziękuje także za 7947 wejść i 263 komentarze!!!!!!! Wow w życiu nie myślałam że mój blog będzie miał taką dużą ilość wejść i tak dużo komentarzy !!! Kochani jesteście Dziękuje :*****
15 KOMENTARZY = ROZDZIAŁ 33
KOCHAM WAS<33333333333333
Tagi: Rozdział 32
09.10.2011 o godz. 22:33
theklaudia
I love You
Skąd: Polska
statystyki